-Co oni chcą od Lucy?!.- krzyknął zdenerwowany Dragneel.
-Uspokój się Natsu ,jakoś jej pomożemy nie zostawimy jej samej.- rzuciła Scarlet podnosząc na duchu chłopaka.
---------------------------------------------------------------------------------------
W gildii wszyscy zaczęli rozmawiać o tej całej nie zręcznej sytuacji.
-Ja,ja się domyślam czego chcą od siostrzyczki Lucy.-rzucił smutno chłopiec.
-Naprawdę ,czego?.- spytał Fullubaster.wszyscy spojrzeli na chłopca.
-Pewnie dowiedzieli się ,że siostrzyczka Lucy to tak naprawdę zamaskowana dziewczyna.-odpowiedział chłopiec.
-Faktycznie ,to może być jedyny logiczny powód pewnie chodzi o zemstę.- rzuciła Scarlet.
-Nie pozwolę tym, dupkom skrzywdzić jednego z naszych!.- rzucił zdenerwowany Dragneel.czerwono włosy chłopiec podszedł do Dragneel'a i nadepnął mu na nogę.
-Ty mały!.- różowo włosy zaczął skakać na jednej nodze.
-Zamiast gadać trzeba uzgodnić plan nie do wiary że jesteście magami a planu to nie obmyślicie.- rzucił chłopiec.
-Axel ma rację na nic nam szarża ,jeśli nie mamy planu.- rzekła Scarlet
W tym czasie.
Blondynka biegła w stronę opuszczonego magazynu słysząc krzyki Akachi.
-Suzune,trzymaj się.- powiedziała niespokojnie blondynka.gdy blondynka wbiegła do opuszczonego magazynu zobaczyła jak jeden z mężczyzn podnosi rękę na Akachi.Heartfilia użyła zaklęcia ochronnego przed atakiem.i nie pozwalając uderzyć Akachi. zanim mężczyzna się zorientował że na dziewczynę nałożono zaklęcie ochronę dostał uderzony przez nikogo innego jak blondynkę.
-Wystarczy tego!.- krzyknęła blondynka. zdejmując zaklęcie ochronę z Akachi.
-L-Lu-chan.- rzekła ranna Akachi.Blondynka zerknęła na przyjaciółkę po chwili wezwała swojego najsilniejszego ducha.
-Loke zajmij się Suzune, ja się nimi zajmę.- jej gwiezdnym duch spojrzał na nią po chwili wykonując polecenie swojego właściciela ruszył ale w połowie drogi stanął z ranną Akachi.
-Tylko bądź ostrożna Lucy.- rzucił rudo włosy i zaczął iś w kierunku gildii.Blondynka spoglądając na przyjaciół którzy już byli w oddali przygotowała się do walki.
-No proszę proszę w końcu przyszła nasza przekąska.- rzucił jeden z napastników.
-Nie daruje wam tego ,co zrobiliście Suzune.- rzekła groźnie Heartfilia.
-O jaka groźna.- rzekł kolejny napastnik.
-Gdzie wasz szef?!.- zażądała odpowiedzi. nie zważając na to że ,ktoś za nią jest po chwili osoba którą chciała widzieć pojawiła się za nią zadając jej mocny cios w ranę która się powoli goiła.
-Szukałaś mnie muszko? ,jestem Makichi szef tej bandy.- rzekł łysy osobnik.
-Aghhhh!.-blondynka upadając na ziemie po chwili oparła się rękoma spoglądając na łysego mężczyznę.
-To ty wysłałeś ten list!.- wzdrygnęła blondynka. wszyscy napastnicy patrzący na blond włosom złowieszczo się uśmiechali.
-Zgadza się to byłem ja.- odpowiedział mężczyzna.
-Dlaczego?.- spytała ironicznie blondynka.
-By mieć maga gwiezdnej energii.- po tych słowach mężczyzna zaczął się śmiać jak oszalały. Heartfilia widząc jego zachowanie była w kompletnym szoku.
W tym samym czasie
Loke docierając z Akachi na rękach wszedł do Gildii.wszyscy obecni spojrzeli na rudowłosego a po chwili na fioletowo włosom.
-Suzu-nee.- krzyknął chłopiec. podbiegając do rannej Akachi.po chwili wszyscy podbiegli do rudowłosego.
-Gdzie Lucy!.- spytał zdenerwowany Dragneel.
-Ona nadal jest w opuszczonym magazynie.- odpowiedział gwiezdny duch Loke.
-W takim razie skoro Suzune jest bezpieczna możemy pomóc Lucy.-rzuciła Scarlet. po chwili dodając.
-Wendy zajmij się Suzune liczymy na Ciebie.
-H-hai , ale musimy ją przenieść.- rzekła Marvell. po słowach dziewczyny rudo włosy poszedł za niebiesko włosom na górę po jakimś czasie rudo włosy położył Akachi na łóżko i zniknął mała Marvell zaczęła uzdrawiać Akachi.
-W porządku skoro wszystko ,mamy pod kontrolą czas pomóc Lucy.- rzucił Fullubaster.
-Natsu ,ruszamy!.- rzekła stanowczo Scarlet spoglądając w stronę Dragneel'a ,ujrzała nic tylko pustkę.
-Znowu to samo.- rzekł poirytowany Fullubaster.
-Trzymaj się Lucy.- rzucił do siebie biegnąc w dane miejsce. Blondynka zadawała ciosy szefowi bandy niestety nic nie wskórała.
-Co to ma być? ,zupełnie jakby osłabiał moją magię.- mężczyzna tylko się uśmiechnął nic nie mówiąc po chwili uderzył tak że dziewczyna trafiła na ściane
-Agh...!-wydała z siebie głos bólu.
-Chyba nie mam innego wyboru wybacz mi Mistrzu.- po chwili dziewczyna była otoczona światłem to było coś niesamowitego zupełnie jakby dała się kontrolować magii.Po chwili mężczyzna który uderzał blondynkę stał bez ruchu trzęsąc się.
-C-co to u diabła jest?!.- spytał sam siebie przerażony.
Gdy Dragneel dotarł na miejsce było już ,po wszystkim ale po chwili spojrzał ,na osobę która leżała bez ruchu.podbiegając do osoby która leżała Smoczy zabójca tylko złapał tą osobę szarpiąc.
-Gdzie jest Lucy?.- spytał groźnym tonem.niestety mężczyzna nic nie odpowiedział.
-Gdzie jest Lucy?.- zażądał ponownie odpowiedzi.mężczyzna spojrzał na Smoczego zabójce.
-U-uciekła ale to jeszcze nie koniec reszta ją znajdzie i załatwi.
-Jeśli tkniecie ją chociaż palcem zamienię was w kupkę popiołu!.-wrzasnął Dragneel.
po chwili przybiegła zgraja osób nie kto inny jak Erza,Gray i Happy.
-Natsu co z Lucy.- spytał niebieski osobnik.wszyscy spoglądali na Dragneel'a
-Nie mam pojęcia.- rzucił Dragneel.
-Jak to nie masz pojęcia nie możesz jej po prostu wywąchać zezolu?!.- rzucił oburzony Fullubaster.
-Gdybym mógł to bym ją znalazł ale nie wyczuwam jej zapachu zupełnie jakby się rozpłynęła.- rzucił Dragneel.
-Jesteś beznadziejny.-dodał Fullubaster.
-Aahh.. coś ty powiedział.- rzucił Dragneel w kierunku Fullubaster'a. aż pioruny z oczu leciał.
-Wystarczy!.- rzekła Scarlet.
-Na pewno ją znajdziemy jest jeszcze nadzieja.-dodała Tytania.
Po kilku miesiącach poszukiwań większość osób straciła już nadzieje ,że kiedy kol wiek odnajdą blondynkę.Ale młody smoczy zabójca ,się nie poddawał ale żył normalnie chodził na misje i w wolnym czasie łowił ryby ze swoim przyjacielem niebieskim exeedem. również poszukując blondynkę. Gdy miał już wychodzi z Gildii ,zatrzymał go głos.
-Natsu daj już spokój, Lucy zniknęła minęło już 6 miesięcy odkąd jej z nami nie ma.- rzuciła Akachi.
-Wierzę że ją znajdę.- odpowiedział Dragneel.
-Happy idziemy.- rzucił do exeed'a.
-Aye sir.- rzekł kot.po wyjściu z Gildii.Dragneel i niebieski kot poszli na ryby. przez las przechadzała się pewna dziewczyna spoglądając na mapę była poirytowana.
-Moo... ,Nigdy nie znajdę magnolii.- po chwili jej uwagę zwróciły dwie osoby nad jeziorem. dziewczyna postanowiła podejść i poprosić o pomoc.
-A no, przepraszam czy możecie mi pomóc.- różowo włosy spojrzał w stronę znanego mu głosu.
-Zgubiłam się i potrzebuje pomocy.- uśmiechnęła się lekko.blondynka czekając na odpowiedz spojrzała się na dwie osoby.Exeed również nie mógł się oswoić z widokiem.
-Wreszcie cię znalazłem.- powiedział do siebie Smoczy zabójca.
-Luuuuuuucy!.- rzucili chórem.blondynka lekko się cofnęła po chwili uderzając ich pięścią w twarz wylądowali do jeziora.po jakimś czasie się otrząsnęła.
-C-co ja zrobiłam?.-spytała samą siebie.
-Nic wam nie jest?!.- rzuciła w stronę osób które były w jeziorze. po jakimś czasie owe osoby wydostali się z wody.
-Tak mi przykro.- rzekła zakłopotana blondynka.
-A to nic.- wyszczerzył się do blondynki.
-Lucy co się z tobą działo?.- spytał niebieski osobnik.
-Lucy? musieliście mnie z kimś pomylić ,Jestem Amu.- uśmiechnęła się do chłopaków po chwili dodając
-a Wy jak się nazywacie?.- exeed i dragneel byli zszokowani.
-Nie poznajesz nas?.- spytał niebieski kot mając odrobinę nadziei że dziewczyna zaraz powie żartowałam.
-Niestety nie, a powinnam?.- rzuciła blondynka.Dragneel spuścił głowę na dół.
-To jakieś żarty!.- powiedział z irytacją w głosie.
-Huh?.- dziewczyna spoglądając na chłopaka poczuła dokładnie że chłopak jest w wyraźnym szoku.
-A nie nic.-Dragneel zaczął się nerwowo tłumaczyć.
-Potrzebujesz pomocy racja?. zmienił temat.
-Aa no właśnie wiecie może gdzie jest Magnolia.- spytała blondynka.
-Pewnie właśnie mieliśmy tam iść więc cię zaprowadzimy.- rzucił radośnie exeed.
-To świetnie!.- krzyknęła uradowana blondynka.zaczęli kierować się w stronę magnolii gdy już doszli blondynka napawała się widokiem miasta.
-Bardzo dziękuje w ramach tego postawie wam posiłek.- uśmiechnęła się do wybawicieli.
-Aye!.- krzyknął uradowany exeed.
Restauracja w Magnoli:
-Więc nazywacie się Natsu i Happy.- rzuciła blondynka w ich stronę.
-Aye.- odpowiedział niebieski kot
Chłopacy zaczęli napychać się różnymi smakołykami jedli tak jakby pierwszy raz widzieli jedzenie.
-Spokojnie spokoje jedzenie wam nie ucieknie.- zaczęła tłumaczyć zakłopotana blondynka.
-Lucy czemu wróciłaś?.- zaczął się wypytywać niebieski osobnik.
-Amu.- rzekła nerwowo. dodając po chwili.
-Właściwie to czemu ciągle nazywacie mnie Lucy?.
-Bo wyglądasz dokładnie jak ona.- rzucił exeed. Dragneel przyglądając się dziewczynie zauważył coś na jej ręku
-Amu co masz na ręku?.- Dragneel skierował wzrok na rękę.po chwili blondynka sama spojrzała na rękę pokazując różowy znaczek.
-A to właściwie to nie wiem ,ale z tego co wiem to mam to od dzieciństwa.- odpowiedziała blondynka przy tym uśmiechając się do nich.Smoczy zabójca złapał rękę blondynki.
-C-co ty robisz?.- zaczęła nerwowo blondynka. Smoczy zabójca zaczął podciągać rękaw.blondynka zaraz po tym skierowała się na znak chłopaka a po chwili swój.
-T-to przecież n-niemożliwe.- rzuciła zaskoczona blondynka.niebieski kot przyglądając się temu był zdumiony.
-Amu ten znak ,to znak Gildii Fairy tail.- rzucił niebieski kot.
-Fairy tail.- powtórzyła blondynka.
-A-ale jak to możliwe ,ja nigdy nie należałam do żadnej Gildii.- rzuciła nerwowo blondynka.
-To oznacza tylko jedno.- rzekł Dragneel. powili exeed dodał.
-Jesteś naszą Lucy. blondynka najwyraźniej była skołowana to było dla niej zbyt wiele.
-Wcale nie jestem Lucy ,jestem Amu od zawsze nią byłam ,w rodzinnym miasteczku wszyscy mnie znają.- blondynka zaczęła zdenerwowana krzyczeć.
-Lucy.- rzekł Dragneel.blond włosa wstała od stołu.
-Nie chce tego słyszeć!.- krzyknęła wybiegając z restauracji.
-Lucy!.-krzyknęli chórem Dragneel i exeed.po chwili ruszyli w pościg za blondynką. blond włosa biegła tak mając tysiące myśli w swojej głowię. nagle blondynka na kogoś wpadła.
-W-wybacz ,zamyśliłam się.- rzekła blondynka. osoba na którą wpadła zaczęła masować swoje obolałe miejsce.
-Nic się nie stało.- odpowiedział osoba. po chwili osoba spojrzała na blondynkę.
-L-Lucy.- rzuciła Akchi.blondynka spoglądając na fioletowo włosom nie mogła uwierzyć że znowu ktoś ją nazwał Lucy.
-To naprawdę ty.- spytała Akachi przytulając się do blondynki.
-Jaka znowu Lucy ,Jestem Amu.- rzuciła naburmuszona blondynka.po tych słowach fioletowo włosom zamurowało.po krótkiej chwilce dało się usłyszeć znajomy głos.
-Lucy!.- z oddali dało się już zauważyć Dragneel'a i exeed'a.
-Natsu ,Happy ,jesteście pewni że to Lucy.- spytała lekko zakłopotana Akachi.
-Pewnie że jesteśmy ,spójrz na jej rękę. odpowiedział niebieski kot.po chwili Akachi spojrzała na rękę blondynki. faktycznie to co zauważyła na ręku blondynki utwierdzało słowa przyjaciół.
-Przecież ja was nie znam!.- rzuciła blondynka.Akchi słysząc te słowa złapała rękę blondynki biegnąc stronę Gildii.chłopacy widząc to pobiegli tuż za nimi
-D-dokąd mnie ciągniesz?.- spytała lekko poirytowana blondynka.
-Zaraz się przekonasz.- odpowiedziała Akachi.dalej ciągnąc blondynkę po chwili doszli do budynku na którym widniał znak taki który ona ma na ręku. gdy zaraz weszli do Gildii w ich kierunku skierowały się spojrzenia.
-Lucy!.- wszyscy w Gildii krzyknęli.
-To cud że wróciłam.- z tłumu ukazała się Alberona.blondynka spoglądając na wszystkich była lekko zdezorientowana.
-Wszyscy mnie pomyliliście, Jestem Amu.-rzuciła blondynka.
-Uwaga wszyscy podejrzewam ,że nasza Lucy straciła pamięć gdzie jest Mistrz?.-rzuciła Akachi.
-Jak to straciła pamięć?.- z tłumu wyszedł Fullubaster.blondynka stała jak wryta.
-Gray tak się cieszę ,że cię widzę.- rzuciła blondynka. po chwili wszyscy byli zszokowani że blondynka pamięta tylko Gray'a a reszty nie.
-Ty pamiętasz tego gołodupca?.- wyskoczył Dragneel.
-Pewnie że tak w końcu jest sławny ,chociaż nie sądziłam że go tu spotkam.-odpowiedziała Blondynka.po chwili dodając.
-G-Gray nie oprowadziłbyś mnie po Magnolii?.-spytała niepewnie blondynka
---------------------------------------------------------------------------------------
Następny rozdział za jakiś czas zobaczymy co będzie się działo między Gray'em a Lucy (Amu).
sobota, 27 kwietnia 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
Obrazki + Info
Ohayo mina
Ponieważ jutro dodaje opowiadanie postanowiłam dodać kilka fajnych obrazków które zrobiłam i znalazłam niestety sztuka pochłania mnóstwo czasu więc postanowiłam nie rysować wszystkich obrazków tylko z 2 zrobiłam mam nadzieje że wam się spodoba i liczę na wasze opinie i komentarze
![]() |
| Axel Ishama młody chłopak góra 10 lat jeśli chodzi o Lucy traktuje ją jak siostrunie ;* |



![]() |
| Namalowana przeze mnie Lucy jako zamaskowana dziewczyna ;D |
![]() |
| Suzune Akachi 17 lat Magia: Papieru Lubi: Zwierzaki Nielubi: Nachalnych |
niedziela, 21 kwietnia 2013
Rozdział 7 Porwanie
-To jest trucizna sparaliżowane mięśnie to tylko początek tej trucizny po jakiś czasie zaśniesz.- dodał nieznajomy mężczyzna.
po jakimś czasie fioletowo włosa zasnęła.
-Pierwszy etap zakończony sukcesem, drugi etap zwabić Lucy Heartfilie.- rzekł głos pełen grozy.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze za nim słońce wstało Blondynka ,była już na nogach.sprzątając dom przyjaciela niesamowicie szybko jej to poszło.Gdy blondynka skończyła już sprzątać postanowiła wejść ,do kuchni by coś upichcić. Ku jej zdziwieniu nie znalazła nic w lodówce prócz jednej małej ryby.
-Cholera w jakim oni świecie żyją ,by mieć pustą lodówkę.- rzuciła do siebie blondynka.
-Chyba nie mam wyjścia jak zrobić zakupy w pobliskim sklepie.- dodała blond włosa.Blondynka przechadzając się po uliczkach, udała się do pobliskiego sklepu wchodząc do środka zauważył ją wysoki ciemny i przystojny mężczyzna.
-O Lucy.- rzucił zaskoczony mężczyzna.
-Dzień dobry Dante.- odpowiedziała blondynka. spoglądając na półki z towarem.
-Długo cię u nas nie było,po za tym dlaczego przyszłaś bez maski?.- szepnął do dziewczyny która wrzucała już produkty do torby.
-No troszkę minęło ,co poradzić życie płata różne figle.-rzuciła blondynka.
-Wybacz Dante trochę się śpieszę obiecuje że pogadamy później.- dodała Heartfilia.
-Nic się nie zmieniłaś Lucy jak zawsze w ciągłym pośpiechu.- rzekł w myślach ciemnowłosy mężczyzna.
-Dobra, no to trzymaj się Dante.- rzuciła blond włosa płacąc ,ostatnimi pieniędzmi jakimi miała i wyszła idąc w kierunku chatki swojego przyjaciela.Gdy doszła do chatki Dragneel'a i małego niebieskiego Exeed'a od razu co zrobiła to zaczęła przyrządzać śniadanie.Gdy przyrządziła śniadanie zostawiła małą karteczkę i wyszła z chatki.Po tym jak blond włosa wyszła obudził się niebieski kot.spoglądając kontem oka na mieszkanie.po chwili wstał i zaczął się przyglądać mieszkaniu.
-Natsuuuuuuu!.- krzyknął przerażony exeed.podlatując do Dragneel'a.Smoczy zabójca otwierając powieki zaczął wycierać oczy.
-Co się stało?.- rzucił mało co słuchający chłopak.
-Ktoś nas uprowadził!.- palnął niebieski kot.
-Co ty gadasz nie możliwe.- rzucił Dragneel. po chwili spoglądając na mieszkanie.
-Co to ma być!.- wrzasnął zdenerwowany chłopak.
-Właśnie, gdzie Lucy?.- zaczął nawoływać dziewczynę.
-Nie wiem ,może już poszła.- rzucił niebieski kot. po chwili wchodząc do kuchni.
-Natsu spójrz śniadanie ,się samo zrobiło.- po słowach exeed'a chłopak spojrzał na stół gdzie było już gotowe śniadanie.Gdy siedli do śniadania zauważyli że przednimi widnieje kartka na której jest napisane.
"Pewnie jak się obudzisz ,będziesz nieco zaskoczony porządkiem w pokoju ,trochę wysprzątałam i zrobiłam wam śniadanie potraktujcie to jako podzięka za nocleg na przyszłość pamiętajcie o zakupach , Lucy."
przeczytał na głos niebieski kot.
-Tak napisała.- dodał exeed. zjadając swoją rybkę.Gdy zjedli śniadanie ruszyli do gildii gdy już doszli weszli do środka szukając blondynki
-Witaj Natsu, Hapy.- uśmiechnęła się białowłosa.
-Witaj Mira.- rzucił exeed.
-Szukacie kogoś?.- spytała Strauss spoglądając na nich.
-Widziałaś Lucy?.- spytał Dragneel.na jego twarzy było wyraźnie widać zmartwienie.
-Niestety jeszcze jej nie widziałam ,na pewno przyjdzie nie masz co się martwić Natsu.- rzuciła Strauss. młody Dragneel usiadł na krzesło i zbiegiem czasu zasnął. (w końcu jak zwykle xD).
W tym czasie młoda Heartfilia szukała dla siebie lokum, gdy przechadzała uliczki Magnolii zauważyła ogłoszenie.
-70,000 klejnotów ,będę musiała zobaczyć.- rzuciła blondynka. Heartfilia zaczęła iść w stronę budynku z ogłoszenia. Gdy doszła i otworzyła drzwi przy wejściu stała ogromna kobieta ,blondynka spoglądając się kobiecie była troszkę zakłopotana.
-JE-jestem tu w sprawie ogłoszenia.- rzuciła troszkę się jąkając.
-A stać Cię?!.- rzekła poważnym tonem właścicielka.
-O-oczywiście będę spłacała czynsz na czas.-odpowiedziała blondynka.
-W porządku możesz tu zamieszkać.- rzekła właścicielka po chwili odchodząc.blondynka spoglądając na właścicielkę była w lekkim szoku ,ale po chwili weszła do pokoju.
-Niesamowite jak na 70,000 klejnotów jest naprawdę duży-rzekła blondynka po chwili dodając.
-Tylko jeszcze będę musiała się rozpakować a to oznacza ,że będę musiała wrócić z powrotem do posiadłości.- dziewczynę to już kompletnie załamało.
-Będę też musiała znaleźć jakieś zlecenie ,dla siebie to już nie będzie problem.- rzuciła w myślach.powoli szła do gildii gdzie już się dało usłyszeć głośne hałasy.Ale zanim blondynka weszła młody Fullubaster zrobił psikusa Dragneel'owi.
-To cię na uczy by nie chrapać.- Fullubaster lekko się zaśmiał. dla niego to musiała być świetna zabawa.Dragneel mamroczący coś pod nosem nagle wstał na równe nogi.
-Walka?!.- wrzasnął Dragneel. Fullubaster spoglądający na smoczego zabójcy zaczął się śmiać.Dragneel zauważywszy to spojrzał na ciemnowłosego.
-Z czego się śmiejesz miętówko?. spojrzał na Fullubaster.
-Z twojej głupoty ze zolu.- rzucił ciemnowłosy. po chwili ich wzrok piorunował piorunami i zaczęli się bić.Gdy blondynka miała zamiar otworzyć drzwi ,ale zrobiła tylko unik ponieważ drzwi wyważył stół.
-Aaah ,znowu to samo.-rzuciła w stronę każdego z Gildii.
-Lucy.- rzucili chłopcy. przerywając walkę. (a to szok kto by pomyślał że na widok Lucy przerwą walkę xD)blondynka podchodząc do chłopaków zwróciła się do Dragneel'a.
-Natsu.- rzekła blondynka.
-H-hai.- rzucił przerażony Dragneel ponieważ nie wiedział czego się spodziewać.
-Co ty masz na twarzy?.- spytała Heartfilia.
-Hah?.Dragneel nie miał pojęcia o co chodzi, blondynka wyjęła lusterko i pokazała mu jego swoje odbicie po jakimś czasie różowo włosy załapał wyrywając dziewczynie lustro.
-Kto to zrobił! ,przyznać się!.- zażądał Dragneel. po tych słowach usłyszał jak ktoś się śmieje.
-To twoja sprawka ,Gray?.-Dragneel ,cały płonął ze wściekłości.
-Chcesz się ,znowu bić?.- U Fullubaster'a widać było jak go mrozi dodając.
-Ja tylko ukarałem nieznośnego, hałaśliwego bachora!.Dragneel słysząc to się oburzył.
-Coś ty powiedział?!.Gdy już miało dojść do bójki. blondynka zainterweniowała.
-Dość tego łapiecie!.-uderzając jednego i drugiego w głowę.aż iskry poleciały.chłopcy siedząc po turecku potaknęli głowami.no po prostu nie mieli odwagi by wydukać ani słowa. blond włosa poszła na górę do tablicy ogłoszeń.
-Jak zwykle pracowita pszczółka.- blondynka ,wiedziała czyj to głos.
-Laxus jak zwykle ciekawy.- rzuciła Heartfilia. Nagle do gildii wpadł mały chłopiec o czerwonych włosach.
-Lucy-nee czy ktoś tu widział Lucy-nee?!.- wszyscy spojrzeli na chłopca.
-Axel!.- wypowiedziała imię chłopca.schodząc do niego.
-Co ty tu robisz?.-spytała blondynka podchodząc do chłopca.
-Lucy-nee ,ten list chodzi o Suzune.-rzucił zaniepokojony chłopiec dając list blondynce. Heartfilia wyjęła list i zaczęła czytać ,ta treść listu ją zaniepokoiła.po chwili podszedł do niej Dragneel.
-Co się stało?.- spytał różowo włosy spoglądając na blondynkę.dziewczyna podeszła do Strauss zwracając się do niej.
-Miro ,zajmij się proszę Alex'em.- rzuciła blondynka wybiegając z Gildii.białowłosa miała już wydukać zdanie ale było już za późno ponieważ blondynki już nie było w Gildii.
-Co było w tym liście ,że Lucy wybiegła jak poparzona.- spytał Fullubaster.ponieważ blondynka wybiegając z Gildii opuściła list zauważył ,to Dragneel i podniósł świstek papieru i zaczął czytać na głos.
"Lucy Heartfilio ,jeśli chcesz aby twoja przyjaciółeczka była cała i zdrowa przybądź pod stary magazyn równo w południe jeśli nie przyjdziesz sama, twoja przyjaciółka zginie."
po przeczytaniu listu przez Dragneel'a wszyscy byli w ogromnym szoku ,a zwłaszcza Smoczy zabójca.
-Co oni chcą od Lucy?!.- krzyknął zdenerwowany Dragneel.
-Uspokój się Natsu ,jakoś jej pomożemy nie zostawimy jej samej.- rzuciła Scarlet podnosząc na duchu chłopaka.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział ,w drodze ale to musicie poczekać.wena może przychodzić codziennie ale kto wie co się dalej potoczy ;d
po jakimś czasie fioletowo włosa zasnęła.
-Pierwszy etap zakończony sukcesem, drugi etap zwabić Lucy Heartfilie.- rzekł głos pełen grozy.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze za nim słońce wstało Blondynka ,była już na nogach.sprzątając dom przyjaciela niesamowicie szybko jej to poszło.Gdy blondynka skończyła już sprzątać postanowiła wejść ,do kuchni by coś upichcić. Ku jej zdziwieniu nie znalazła nic w lodówce prócz jednej małej ryby.
-Cholera w jakim oni świecie żyją ,by mieć pustą lodówkę.- rzuciła do siebie blondynka.
-Chyba nie mam wyjścia jak zrobić zakupy w pobliskim sklepie.- dodała blond włosa.Blondynka przechadzając się po uliczkach, udała się do pobliskiego sklepu wchodząc do środka zauważył ją wysoki ciemny i przystojny mężczyzna.
-O Lucy.- rzucił zaskoczony mężczyzna.
-Dzień dobry Dante.- odpowiedziała blondynka. spoglądając na półki z towarem.
-Długo cię u nas nie było,po za tym dlaczego przyszłaś bez maski?.- szepnął do dziewczyny która wrzucała już produkty do torby.
-No troszkę minęło ,co poradzić życie płata różne figle.-rzuciła blondynka.
-Wybacz Dante trochę się śpieszę obiecuje że pogadamy później.- dodała Heartfilia.
-Nic się nie zmieniłaś Lucy jak zawsze w ciągłym pośpiechu.- rzekł w myślach ciemnowłosy mężczyzna.
-Dobra, no to trzymaj się Dante.- rzuciła blond włosa płacąc ,ostatnimi pieniędzmi jakimi miała i wyszła idąc w kierunku chatki swojego przyjaciela.Gdy doszła do chatki Dragneel'a i małego niebieskiego Exeed'a od razu co zrobiła to zaczęła przyrządzać śniadanie.Gdy przyrządziła śniadanie zostawiła małą karteczkę i wyszła z chatki.Po tym jak blond włosa wyszła obudził się niebieski kot.spoglądając kontem oka na mieszkanie.po chwili wstał i zaczął się przyglądać mieszkaniu.
-Natsuuuuuuu!.- krzyknął przerażony exeed.podlatując do Dragneel'a.Smoczy zabójca otwierając powieki zaczął wycierać oczy.
-Co się stało?.- rzucił mało co słuchający chłopak.
-Ktoś nas uprowadził!.- palnął niebieski kot.
-Co ty gadasz nie możliwe.- rzucił Dragneel. po chwili spoglądając na mieszkanie.
-Co to ma być!.- wrzasnął zdenerwowany chłopak.
-Właśnie, gdzie Lucy?.- zaczął nawoływać dziewczynę.
-Nie wiem ,może już poszła.- rzucił niebieski kot. po chwili wchodząc do kuchni.
-Natsu spójrz śniadanie ,się samo zrobiło.- po słowach exeed'a chłopak spojrzał na stół gdzie było już gotowe śniadanie.Gdy siedli do śniadania zauważyli że przednimi widnieje kartka na której jest napisane.
"Pewnie jak się obudzisz ,będziesz nieco zaskoczony porządkiem w pokoju ,trochę wysprzątałam i zrobiłam wam śniadanie potraktujcie to jako podzięka za nocleg na przyszłość pamiętajcie o zakupach , Lucy."
przeczytał na głos niebieski kot.
-Tak napisała.- dodał exeed. zjadając swoją rybkę.Gdy zjedli śniadanie ruszyli do gildii gdy już doszli weszli do środka szukając blondynki
-Witaj Natsu, Hapy.- uśmiechnęła się białowłosa.
-Witaj Mira.- rzucił exeed.
-Szukacie kogoś?.- spytała Strauss spoglądając na nich.
-Widziałaś Lucy?.- spytał Dragneel.na jego twarzy było wyraźnie widać zmartwienie.
-Niestety jeszcze jej nie widziałam ,na pewno przyjdzie nie masz co się martwić Natsu.- rzuciła Strauss. młody Dragneel usiadł na krzesło i zbiegiem czasu zasnął. (w końcu jak zwykle xD).
W tym czasie młoda Heartfilia szukała dla siebie lokum, gdy przechadzała uliczki Magnolii zauważyła ogłoszenie.
-70,000 klejnotów ,będę musiała zobaczyć.- rzuciła blondynka. Heartfilia zaczęła iść w stronę budynku z ogłoszenia. Gdy doszła i otworzyła drzwi przy wejściu stała ogromna kobieta ,blondynka spoglądając się kobiecie była troszkę zakłopotana.
-JE-jestem tu w sprawie ogłoszenia.- rzuciła troszkę się jąkając.
-A stać Cię?!.- rzekła poważnym tonem właścicielka.
-O-oczywiście będę spłacała czynsz na czas.-odpowiedziała blondynka.
-W porządku możesz tu zamieszkać.- rzekła właścicielka po chwili odchodząc.blondynka spoglądając na właścicielkę była w lekkim szoku ,ale po chwili weszła do pokoju.
-Niesamowite jak na 70,000 klejnotów jest naprawdę duży-rzekła blondynka po chwili dodając.
-Tylko jeszcze będę musiała się rozpakować a to oznacza ,że będę musiała wrócić z powrotem do posiadłości.- dziewczynę to już kompletnie załamało.
-Będę też musiała znaleźć jakieś zlecenie ,dla siebie to już nie będzie problem.- rzuciła w myślach.powoli szła do gildii gdzie już się dało usłyszeć głośne hałasy.Ale zanim blondynka weszła młody Fullubaster zrobił psikusa Dragneel'owi.
-To cię na uczy by nie chrapać.- Fullubaster lekko się zaśmiał. dla niego to musiała być świetna zabawa.Dragneel mamroczący coś pod nosem nagle wstał na równe nogi.
-Walka?!.- wrzasnął Dragneel. Fullubaster spoglądający na smoczego zabójcy zaczął się śmiać.Dragneel zauważywszy to spojrzał na ciemnowłosego.
-Z czego się śmiejesz miętówko?. spojrzał na Fullubaster.
-Z twojej głupoty ze zolu.- rzucił ciemnowłosy. po chwili ich wzrok piorunował piorunami i zaczęli się bić.Gdy blondynka miała zamiar otworzyć drzwi ,ale zrobiła tylko unik ponieważ drzwi wyważył stół.
-Aaah ,znowu to samo.-rzuciła w stronę każdego z Gildii.
-Lucy.- rzucili chłopcy. przerywając walkę. (a to szok kto by pomyślał że na widok Lucy przerwą walkę xD)blondynka podchodząc do chłopaków zwróciła się do Dragneel'a.
-Natsu.- rzekła blondynka.
-H-hai.- rzucił przerażony Dragneel ponieważ nie wiedział czego się spodziewać.
-Co ty masz na twarzy?.- spytała Heartfilia.
-Hah?.Dragneel nie miał pojęcia o co chodzi, blondynka wyjęła lusterko i pokazała mu jego swoje odbicie po jakimś czasie różowo włosy załapał wyrywając dziewczynie lustro.
-Kto to zrobił! ,przyznać się!.- zażądał Dragneel. po tych słowach usłyszał jak ktoś się śmieje.
-To twoja sprawka ,Gray?.-Dragneel ,cały płonął ze wściekłości.
-Chcesz się ,znowu bić?.- U Fullubaster'a widać było jak go mrozi dodając.
-Ja tylko ukarałem nieznośnego, hałaśliwego bachora!.Dragneel słysząc to się oburzył.
-Coś ty powiedział?!.Gdy już miało dojść do bójki. blondynka zainterweniowała.
-Dość tego łapiecie!.-uderzając jednego i drugiego w głowę.aż iskry poleciały.chłopcy siedząc po turecku potaknęli głowami.no po prostu nie mieli odwagi by wydukać ani słowa. blond włosa poszła na górę do tablicy ogłoszeń.
-Jak zwykle pracowita pszczółka.- blondynka ,wiedziała czyj to głos.
-Laxus jak zwykle ciekawy.- rzuciła Heartfilia. Nagle do gildii wpadł mały chłopiec o czerwonych włosach.
-Lucy-nee czy ktoś tu widział Lucy-nee?!.- wszyscy spojrzeli na chłopca.
-Axel!.- wypowiedziała imię chłopca.schodząc do niego.
-Co ty tu robisz?.-spytała blondynka podchodząc do chłopca.
-Lucy-nee ,ten list chodzi o Suzune.-rzucił zaniepokojony chłopiec dając list blondynce. Heartfilia wyjęła list i zaczęła czytać ,ta treść listu ją zaniepokoiła.po chwili podszedł do niej Dragneel.
-Co się stało?.- spytał różowo włosy spoglądając na blondynkę.dziewczyna podeszła do Strauss zwracając się do niej.
-Miro ,zajmij się proszę Alex'em.- rzuciła blondynka wybiegając z Gildii.białowłosa miała już wydukać zdanie ale było już za późno ponieważ blondynki już nie było w Gildii.
-Co było w tym liście ,że Lucy wybiegła jak poparzona.- spytał Fullubaster.ponieważ blondynka wybiegając z Gildii opuściła list zauważył ,to Dragneel i podniósł świstek papieru i zaczął czytać na głos.
"Lucy Heartfilio ,jeśli chcesz aby twoja przyjaciółeczka była cała i zdrowa przybądź pod stary magazyn równo w południe jeśli nie przyjdziesz sama, twoja przyjaciółka zginie."
po przeczytaniu listu przez Dragneel'a wszyscy byli w ogromnym szoku ,a zwłaszcza Smoczy zabójca.
-Co oni chcą od Lucy?!.- krzyknął zdenerwowany Dragneel.
-Uspokój się Natsu ,jakoś jej pomożemy nie zostawimy jej samej.- rzuciła Scarlet podnosząc na duchu chłopaka.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział ,w drodze ale to musicie poczekać.wena może przychodzić codziennie ale kto wie co się dalej potoczy ;d
sobota, 20 kwietnia 2013
Rozdział 6 Ujawnienie Twarzy Zamaskowanej Dziewczyny
-Natsu.- powiedziała cicho i zamknęła powieki.
-Trzymaj się.- rzucił różowo włosy. trzymając dziewczynę na swoich rękach szybko szedł by otrzymać pomoc.
---------------------------------------------------------------------------------------
Gdy Smoczy zabójca dotarł ,w końcu z dziewczyną na rękach do posiadłości.
-Natsu!.- wrzasnęła Scarlet.
-E-erza.- wzdrygnął Dragneel.
-Nie uciekniesz tym razem!.- biegnąc do niego wściekła Scarlet rzuciła ,w smoczego zabójce czymś co miała właśnie pod ręką.(może Gray'em hehehe xD ,no nie żartuje za ciężki uznajmy że małym kamykiem).
-No nieźle sobie naskrobałeś płomyczku.- dogryzł mu Fullubaster.spoglądając na rywala.
-Przecież to ta dziewczyna z Gildii.- dodał Ciemnowłosy. Szkarłatnowłosa spojrzała na dziewczynę w masce i ciemnym ubraniu.
-To nieznany do tej pory mag klasy S?.- spytała Scarlet.
-Ta ostatnio odwiedziła gildię.- odpowiedział Fullubaster.
-To w takim razie co ona tu robi?.-rzuciła szkarłatnowłosa zwracając się niniejszy do smoczego zabójcy.
-To nie czas na pytania musimy jej jakoś pomóc.- powiedział stanowczo Dragneel.nagle słysząca te szepty podeszła do nich Akachi.
-Nadal szukacie Lucy? przeci....- nie dokończając zdania jej źrenice zrobiły się większe.
-Chciałaś coś powiedzieć.- rzucił Fullubaster.spoglądając na dziewczynę ,która stała jak zastygnięta.po chwili Akachi podeszła do zamaskowanej dziewczyny która była na rękach Smoczego zabójcy.
-Znasz ją.?- rzuciła Scarlet. Akachi nic nie mówiąc spuściła głowę.
-Musimy ją jak najszybciej zanieść do specjalisty jest ranna.- dodała Scarlet.
-Czekajcie nie możecie jej zabrać.- rzuciła Akachi.
-Dlaczego nie.-spytał Dragneel.
-Nie mogę wam powiedzieć.- dodała smutno Akachi.
-Niestety nie mamy innego wyjścia jej ranami musi zająć się specjalista.- rzucił lekko poirytowany Fullubaster.
-Ruszamy.- rzekła Scarlet.
-Aye.- odpowiedzieli chórem chłopacy.
-Co ja powiem Panu Isame!.- krzyknęła do magów. nagle magowie się zatrzymali.
-Isame.?!- rzucili chórem.
-Jaki związek ma nasz tajemniczy członkiem z Isame?. rzuciła Scarlet.
-W porządku skoro tak to już się potoczyło nie ma innego wyjścia jak wam powiedzieć.- rzuciła Akachi.
Akachi zaczęła opowiadać wszystko magom. po wyrazie twarzy magów widać było że naprawdę są w szoku.
-Pozwólcie mi z wami iść nie mogę jej od tak samej zostawić.- rzuciła Akachi. wszyscy mieli wątpliwości co do tego ale nie było czasu się zastanawiać w końcu musieli jak najszybciej dotrzeć z ranną dziewczyną do specjalisty.
Kilka godzin później:
Już pod wieczór dziewczyna otworzyła powoli powieki i pierwszą osobę którą zauważyła był nie kto inny jak Smoczy zabójca.
-Yo,jak się czujesz?.-rzucił Dragneel z uśmiechem na twarzy.dziewczyna nic nie odpowiadając odwróciła głowę w drugą stronę. różowo włosy zobaczył jak dziewczyna się dąsa.
-Nie mogłaś wcześniejszej pokazać swojej twarzy Luigi?.- rzucił Dragneel w stronę dziewczyny. blondynka odwracając się w stronę Smoczego zabójcy szybko wstała ,ale to był błąd ponieważ rana ,się jeszcze nie zagoiła blondynka syknęła z bólu.
-Nie powinnaś jeszcze wstawać,po za tym że mocno oberwałaś.- dodał Dragneel.
-Ktoś ci kiedyś mówił że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.- rzuciła blondynka.
-Tobie to nie zagraża.- rzucił pokazując swoje uzębienie.Blondynka spojrzała na niego obojętnie.
-Dlaczego zdjąłeś moją maskę.-rzekła stanowczo brązowooka.
-Wiesz że ściągając moją maskę naraziłeś nie tylko siebie ale całą Gildie.- dodała Heartfilia
-Coś się domyśliłem.-rzucił Dragneel. Heartfilia usłyszawszy odpowiedź Smoczego zabójcy nie mogła znieść jego nastawienia.
-Jak możesz się domyślać przecież nic o mnie nie wiesz!.- rzuciła zirytowana Heartfilia.
-Spokojnie Luigi.- powiedział Dragneel.
-Lucy!.- krzyknęła Blondynka.a w jej oczach pojawiła się groza.
-Tylko żartowałem.-rzucił zakłopotany Dragneel.nagle do pokoju weszły trzy osoby.
-Lucy!.- krzyknęła Akachi.przytulając Heartfilie.
-Tak bardzo przepraszam tak mi przykro.- dodała niebieskooka.
-Nie masz powodu by przepraszać sama się tak urządziłam.- rzekła Heartfilia.
-Jak tak na Ciebie spojrzeć to nie jesteś taka straszna jesteś dość nawet słodziutka jak kotek.- rzucił Fullubaster.Blondynka słysząc to posłała mu groźny grymas.
-G-gomenesai.- wzdrygnął Fullubaster. Scarlet widząc te metody dziewczyny lekko się uśmiała
-Jesteś naprawdę silna naprawdę jesteś świetnym magiem.- dodała Scarlet.
-Naprawdę mi miło Erza.- posyłając Scarlet uśmiech. gdy miała zamiar w stać wszyscy się na nią rzucili (ale nie dosłownie xD).
-Powinnaś jeszcze leżeć.- rzucili chórem.
-Nie martwcie się o mnie,jedynie co powinnam zrobić to poinformować Mistrza.- rzekła blondynka.
-Mistrz już wszystko wie.-odezwał się znajomy głos wchodzący do pokoju.dziewczyna spojrzała na osobę wchodzącą do pokoju.
-Gildrats ,co ty tu robisz?.- spytali wszyscy obecni.
-Przyszedłem zobaczyć ,jak się czujesz kto by pomyślał że wyrośniesz ,na piękną silną kobietę.- rzucił Clive.
-Ale nie ma ,się co dziwić zawsze byłaś silna.-dodał brązowowłosy.dziewczyna spoglądając na Clive była szczęśliwa ale jednocześnie wściekła.
-Gildrats'ie powiedź nam tylko jedno dlaczego nigdy nam nie powiedziałeś o Lucy?.- spytała ciekawa Scarlet. jednocześnie pokazując mu zdjęcie z blondynką.Blondynka widząc to zdjęcie była w szoku.
-Czy ty grzebałaś w moich rzeczach?!.- rzuciła zirytowana Heartfilia.
-Nie miałam innego wyjścia.-rzekła Scarlet.po chwili wszyscy obecni zaczęli spoglądać na Clive.
-N-no wiecie t-to znaczy się.- Clive zacząwszy się jąkać nie mógł znaleźć słów by odpowiedzieć na dane pytanie.
-Gildrats'ie nie mecz się już co było minęło.- rzekła blondynka. po chwili wszyscy obecni spojrzeli na blondynkę.
-Wiem że teraz każecie mi leżeć ale muszę wrócić do Gildii nie będę tu tak leżała bezczynie.- dodała blondynka.
-Straszny z Ciebie uparciuch.- rzuciła Akachi.
-Ale skoro już tak ma być to ci pomogę dojść do Gildii.- dodała. Heartfilia.spojrzała tylko na Akachi która zaoferowała swoją pomoc.
-Bardzo ci dziękuje Suzune.- rzuciła blondynka a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-Eh ,no to najwyraźniej nie mamy wyjścia ,może Wendy jej pomoże dojść szybciej do zdrowia.-rzekł Fullubaster.
-Gray świetny pomysł.- pochwaliła go Tytania.
-No to ruszamy.- rzekła Heartfilia.po chwili spojrzeli na blondynkę.Heartfilia. wyglądała jakby czegoś szukała.
-Szukasz czegoś?.-rzucił Dragneel.
-Ta mojej maski.- rzekła blondynka.
-Nie potrzebna ci maska by wejść do Gildii.- rzekł smoczy zabójca.
-To kwestia przyzwyczajenia.- dodała blondynka.
-No to ruszamy.- rzucił zniecierpliwiony Fullubaster. I po chili ruszyli do Gildii.
Ju w południe pojawiła ,się grupka osób. wszyscy spoglądając się na osoby przed wejściem byli cicho. idący magowie w kierunku mistrza.
-Co to za blondyna?.-rzucił ktoś z tyłu.
-Zamaskowana dziewczyna.- rzucił nagle Fullubaster.
-Coooooooooooo!.- krzyknęła cała Gildia. wszystkim poupadały szczęki z wrażenia.blondynka podeszła do Makarova.
-Mistrzu zawiodłam Cię,jako członek Gildii i mag.- na twarzy blondynki pojawiła ,się wyraźna skrucha.
-Lucy dobrze się spisałaś najważniejsze ,że nic ci nie jest głowa do góry.- rzekł staruszek.
-Następnym razem ,cię nie zawiodę.- dodała blondynka.
wszyscy przyglądający ,się tą sytuacją byli naprawdę zszokowani
-Skoro jesteś cała ,pora na imprezę.- rzucił staruszek wstając i tańcząc. (domyślacie się chyba jak Makarov tańczy ze szczęścia). Gdy impreza trwała w najlepsze. Blondynka na polu treningowym zaczęła ćwiczyć.
-Nic się nie zmieniłaś Lucy. - Blondynka przerywając ćwiczenia odwróciła się ,w stronę głosy który dobrze znała.
-Cana ,a ty jak zwykle wyluzowana.- rzuciła Blondynka wznawiając ćwiczenia.
-Czemu nie dołączysz do zabawy. - rzuciła Alberona.
-Nie mam czasu teraz muszę się stać silniejsza, dobrze wiesz ilu mam wrogów a odkąd nie mam maski nikt nie jest bezpieczny.- rzuciła stanowczo blondynka.
-Lucy powinnaś raz na jakiś czas się zabawić ,dobrze wiesz że nie jesteś sama i możesz na nas polegać.- rzekła Ciemnowłosa.
-Cana nie chce was w to wmieszać jak wam coś się stanie ja...ja.- blondynka nie mogła wydukać słów na ramieniu poczuła czyjś dotyk.
-W porządku Lucy dobrze rozumiem jak się czujesz?. - rzucił Clive.
-Gildrats.- rzekła blondynka.
-Cana ma racje na nas możesz zawsze polegać.- rzekł brązowowłosy.
-Dziękuje wam ,ale jakoś sobie poradzę.- rzuciła blondynka.
-Więc pójdziesz się zabawić.- dodała Alberona
-Może później dołączę ,idźcie się bawić na razie bez mnie.- rzekła Heartfilia. Alberona i Clive spoglądając na Heartfilie poszli ,w stronę Gildii. Blondynka nadal trenując skupiała się coraz bardziej.
po chwili poczuła ciepły dotyk ,odwracając się uderzyła napastnika.
-Iteee.... za co to było?.- rzucił Dragneel. Blondynka spojrzała na smoczego zabójce.
-Wybacz powinieneś wiedzieć że nie przerywa się w treningu.- rzekła Heartfilia.
-Nie powinnaś ćwiczyć ,jeszcze ranny ci się otworzą sama słyszałaś Wendy.- rzucił Smoczy zabójca.
-A ty co moja niańka?.- rzekła zirytowana blondynka. nie przerywając treningu.
-Wiesz że już wieczór nie powinnaś iść do domu?.- spytał Dragneel.blondynka przerwała trening.
-Cholera na śmierć zapomniałam ,wynająć sobie noclegu.- rzekła wściekła na samą siebie Heartfilia.
-Jak chcesz to możesz u mnie przenocować.- zaproponował różowo włosy.
-No sama nie wiem.- rzuciła niepewnie brązowooka. chociaż nie miała zbytnio wyjścia ponieważ nie miała pieniędzy,a brak pieniędzy to brak dachu nad głową w końcu Heartfilia się zgodziła.
Po jakimś czasie:
dotarli do domu Natsu.
-Ty tu mieszkasz?.- spytała zakłopotana blondynka.
-Ta.... rozgość się.- rzucił Dragneel. gdy weszli do domku Dragneel'a. blondynka zobaczyła ogromny bajzel
-Co za syf ,już wolałabym na drzewie spać.- rzuciła cichutko blondynka.
-No to czas na spanie.- rzekł Dragneel.
-Natsuuuuu....!.- wyraźnie dało się usłyszeć te darcie a to był nikt inny jak niebieski exeed.
-Dlaczego mnie zostawiłeś samego na pastwę losu.- spytał zaryczany exeed przytulając się do Dragneel'a po chwili spojrzał na blond włosom dziewczynę.
-Natsu kto to jest?.- spytał exeed odrywając się od przyjaciela.
-A to jest Lucy nasz członek gildii wiesz to ,ta zamaskowana dziewczyna.-rzucił smoczy zabójca.
-Zostanie na noc.- dodał po chwili chłopak.
-Naprawdęęęęęę!.- krzyknął na cały głos exeed.blondynka spoglądając na tą całą akcje była nieźle wstrząśnięta
-Bez obaw z samego rana mnie tu nie będzie.-rzuciła blondynka
-Waaaaa....- krzyknęła blondynka.
-Co się stało?.- spytał zaskoczony Dragneel.
-Suzune całkiem o niej zapomniałam.- rzuciła blondynka. już miała zamiar wybiec z domu Dragneel' i Exeed'a.
-Nic się nie martw ,Suzune poszła wcześniej razem z Drużyną cienia.- rzucił Smoczy zabójca.po słowach Dragneel'a wszyscy poszli spać ale młoda Heartfilia nie mogła spać więc cichutko wstając by nie obudzić dwóch śpiących przyjaciół wyszła na zewnątrz po obserwować niebo.
-Mam nadzieje że nic ci nie jest Suzune.- rzekła w myślach blondynka.
W tym samym czasie.
Gdy blondynka błądziła gdzieś myślami. Drużyna cienia odprowadzała Akachi po chwili się rozdzielając.Akachi poszła najkrótszą drogą ,jaką mogła by trafić do swojego noclegu.
-Trochę się boję może nie powinnam iść tędy.- rzuciła trochę przerażona Akachi.
-Słuszna uwaga.- rzucił nieznany jej głos.
-Kim jesteś pokaż się!.-krzyknęła fioletowo włosa.nagle fioletowo włosa upadła na ziemie czując jak jej wszystkie mięśnie są sparaliżowane.
-Nie mogę się ruszyć co to jest?.- rzekła Akachi.
-To jest trucizna sparaliżowane mięśnie to tylko początek tej trucizny po jakiś czasie zaśniesz.- dodał nieznajomy mężczyzna.
po jakimś czasie fioletowo włosa zasnęła.
-Pierwszy etap zakończony sukcesem, drugi etap zwabić Lucy Heartfilie.- rzekł głos pełen grozy.
---------------------------------------------------------------------------------------
Tak to się na razie zakończy jutro postaram się dodać 2,3 rozdziały pożyjemy zobaczymy ,ale wiem że jestem dramatyczna i jednocześnie zua ,ale co poradzić moje weny biorą się z inspiracji do anime. ;d
-Trzymaj się.- rzucił różowo włosy. trzymając dziewczynę na swoich rękach szybko szedł by otrzymać pomoc.
---------------------------------------------------------------------------------------
Gdy Smoczy zabójca dotarł ,w końcu z dziewczyną na rękach do posiadłości.
-Natsu!.- wrzasnęła Scarlet.
-E-erza.- wzdrygnął Dragneel.
-Nie uciekniesz tym razem!.- biegnąc do niego wściekła Scarlet rzuciła ,w smoczego zabójce czymś co miała właśnie pod ręką.(może Gray'em hehehe xD ,no nie żartuje za ciężki uznajmy że małym kamykiem).
-No nieźle sobie naskrobałeś płomyczku.- dogryzł mu Fullubaster.spoglądając na rywala.
-Przecież to ta dziewczyna z Gildii.- dodał Ciemnowłosy. Szkarłatnowłosa spojrzała na dziewczynę w masce i ciemnym ubraniu.
-To nieznany do tej pory mag klasy S?.- spytała Scarlet.
-Ta ostatnio odwiedziła gildię.- odpowiedział Fullubaster.
-To w takim razie co ona tu robi?.-rzuciła szkarłatnowłosa zwracając się niniejszy do smoczego zabójcy.
-To nie czas na pytania musimy jej jakoś pomóc.- powiedział stanowczo Dragneel.nagle słysząca te szepty podeszła do nich Akachi.
-Nadal szukacie Lucy? przeci....- nie dokończając zdania jej źrenice zrobiły się większe.
-Chciałaś coś powiedzieć.- rzucił Fullubaster.spoglądając na dziewczynę ,która stała jak zastygnięta.po chwili Akachi podeszła do zamaskowanej dziewczyny która była na rękach Smoczego zabójcy.
-Znasz ją.?- rzuciła Scarlet. Akachi nic nie mówiąc spuściła głowę.
-Musimy ją jak najszybciej zanieść do specjalisty jest ranna.- dodała Scarlet.
-Czekajcie nie możecie jej zabrać.- rzuciła Akachi.
-Dlaczego nie.-spytał Dragneel.
-Nie mogę wam powiedzieć.- dodała smutno Akachi.
-Niestety nie mamy innego wyjścia jej ranami musi zająć się specjalista.- rzucił lekko poirytowany Fullubaster.
-Ruszamy.- rzekła Scarlet.
-Aye.- odpowiedzieli chórem chłopacy.
-Co ja powiem Panu Isame!.- krzyknęła do magów. nagle magowie się zatrzymali.
-Isame.?!- rzucili chórem.
-Jaki związek ma nasz tajemniczy członkiem z Isame?. rzuciła Scarlet.
-W porządku skoro tak to już się potoczyło nie ma innego wyjścia jak wam powiedzieć.- rzuciła Akachi.
Akachi zaczęła opowiadać wszystko magom. po wyrazie twarzy magów widać było że naprawdę są w szoku.
-Pozwólcie mi z wami iść nie mogę jej od tak samej zostawić.- rzuciła Akachi. wszyscy mieli wątpliwości co do tego ale nie było czasu się zastanawiać w końcu musieli jak najszybciej dotrzeć z ranną dziewczyną do specjalisty.
Kilka godzin później:
Już pod wieczór dziewczyna otworzyła powoli powieki i pierwszą osobę którą zauważyła był nie kto inny jak Smoczy zabójca.
-Yo,jak się czujesz?.-rzucił Dragneel z uśmiechem na twarzy.dziewczyna nic nie odpowiadając odwróciła głowę w drugą stronę. różowo włosy zobaczył jak dziewczyna się dąsa.
-Nie mogłaś wcześniejszej pokazać swojej twarzy Luigi?.- rzucił Dragneel w stronę dziewczyny. blondynka odwracając się w stronę Smoczego zabójcy szybko wstała ,ale to był błąd ponieważ rana ,się jeszcze nie zagoiła blondynka syknęła z bólu.
-Nie powinnaś jeszcze wstawać,po za tym że mocno oberwałaś.- dodał Dragneel.
-Ktoś ci kiedyś mówił że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.- rzuciła blondynka.
-Tobie to nie zagraża.- rzucił pokazując swoje uzębienie.Blondynka spojrzała na niego obojętnie.
-Dlaczego zdjąłeś moją maskę.-rzekła stanowczo brązowooka.
-Wiesz że ściągając moją maskę naraziłeś nie tylko siebie ale całą Gildie.- dodała Heartfilia
-Coś się domyśliłem.-rzucił Dragneel. Heartfilia usłyszawszy odpowiedź Smoczego zabójcy nie mogła znieść jego nastawienia.
-Jak możesz się domyślać przecież nic o mnie nie wiesz!.- rzuciła zirytowana Heartfilia.
-Spokojnie Luigi.- powiedział Dragneel.
-Lucy!.- krzyknęła Blondynka.a w jej oczach pojawiła się groza.
-Tylko żartowałem.-rzucił zakłopotany Dragneel.nagle do pokoju weszły trzy osoby.
-Lucy!.- krzyknęła Akachi.przytulając Heartfilie.
-Tak bardzo przepraszam tak mi przykro.- dodała niebieskooka.
-Nie masz powodu by przepraszać sama się tak urządziłam.- rzekła Heartfilia.
-Jak tak na Ciebie spojrzeć to nie jesteś taka straszna jesteś dość nawet słodziutka jak kotek.- rzucił Fullubaster.Blondynka słysząc to posłała mu groźny grymas.
-G-gomenesai.- wzdrygnął Fullubaster. Scarlet widząc te metody dziewczyny lekko się uśmiała
-Jesteś naprawdę silna naprawdę jesteś świetnym magiem.- dodała Scarlet.
-Naprawdę mi miło Erza.- posyłając Scarlet uśmiech. gdy miała zamiar w stać wszyscy się na nią rzucili (ale nie dosłownie xD).
-Powinnaś jeszcze leżeć.- rzucili chórem.
-Nie martwcie się o mnie,jedynie co powinnam zrobić to poinformować Mistrza.- rzekła blondynka.
-Mistrz już wszystko wie.-odezwał się znajomy głos wchodzący do pokoju.dziewczyna spojrzała na osobę wchodzącą do pokoju.
-Gildrats ,co ty tu robisz?.- spytali wszyscy obecni.
-Przyszedłem zobaczyć ,jak się czujesz kto by pomyślał że wyrośniesz ,na piękną silną kobietę.- rzucił Clive.
-Ale nie ma ,się co dziwić zawsze byłaś silna.-dodał brązowowłosy.dziewczyna spoglądając na Clive była szczęśliwa ale jednocześnie wściekła.
-Gildrats'ie powiedź nam tylko jedno dlaczego nigdy nam nie powiedziałeś o Lucy?.- spytała ciekawa Scarlet. jednocześnie pokazując mu zdjęcie z blondynką.Blondynka widząc to zdjęcie była w szoku.
-Czy ty grzebałaś w moich rzeczach?!.- rzuciła zirytowana Heartfilia.
-Nie miałam innego wyjścia.-rzekła Scarlet.po chwili wszyscy obecni zaczęli spoglądać na Clive.
-N-no wiecie t-to znaczy się.- Clive zacząwszy się jąkać nie mógł znaleźć słów by odpowiedzieć na dane pytanie.
-Gildrats'ie nie mecz się już co było minęło.- rzekła blondynka. po chwili wszyscy obecni spojrzeli na blondynkę.
-Wiem że teraz każecie mi leżeć ale muszę wrócić do Gildii nie będę tu tak leżała bezczynie.- dodała blondynka.
-Straszny z Ciebie uparciuch.- rzuciła Akachi.
-Ale skoro już tak ma być to ci pomogę dojść do Gildii.- dodała. Heartfilia.spojrzała tylko na Akachi która zaoferowała swoją pomoc.
-Bardzo ci dziękuje Suzune.- rzuciła blondynka a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-Eh ,no to najwyraźniej nie mamy wyjścia ,może Wendy jej pomoże dojść szybciej do zdrowia.-rzekł Fullubaster.
-Gray świetny pomysł.- pochwaliła go Tytania.
-No to ruszamy.- rzekła Heartfilia.po chwili spojrzeli na blondynkę.Heartfilia. wyglądała jakby czegoś szukała.
-Szukasz czegoś?.-rzucił Dragneel.
-Ta mojej maski.- rzekła blondynka.
-Nie potrzebna ci maska by wejść do Gildii.- rzekł smoczy zabójca.
-To kwestia przyzwyczajenia.- dodała blondynka.
-No to ruszamy.- rzucił zniecierpliwiony Fullubaster. I po chili ruszyli do Gildii.
Ju w południe pojawiła ,się grupka osób. wszyscy spoglądając się na osoby przed wejściem byli cicho. idący magowie w kierunku mistrza.
-Co to za blondyna?.-rzucił ktoś z tyłu.
-Zamaskowana dziewczyna.- rzucił nagle Fullubaster.
-Coooooooooooo!.- krzyknęła cała Gildia. wszystkim poupadały szczęki z wrażenia.blondynka podeszła do Makarova.
-Mistrzu zawiodłam Cię,jako członek Gildii i mag.- na twarzy blondynki pojawiła ,się wyraźna skrucha.
-Lucy dobrze się spisałaś najważniejsze ,że nic ci nie jest głowa do góry.- rzekł staruszek.
-Następnym razem ,cię nie zawiodę.- dodała blondynka.
wszyscy przyglądający ,się tą sytuacją byli naprawdę zszokowani
-Skoro jesteś cała ,pora na imprezę.- rzucił staruszek wstając i tańcząc. (domyślacie się chyba jak Makarov tańczy ze szczęścia). Gdy impreza trwała w najlepsze. Blondynka na polu treningowym zaczęła ćwiczyć.
-Nic się nie zmieniłaś Lucy. - Blondynka przerywając ćwiczenia odwróciła się ,w stronę głosy który dobrze znała.
-Cana ,a ty jak zwykle wyluzowana.- rzuciła Blondynka wznawiając ćwiczenia.
-Czemu nie dołączysz do zabawy. - rzuciła Alberona.
-Nie mam czasu teraz muszę się stać silniejsza, dobrze wiesz ilu mam wrogów a odkąd nie mam maski nikt nie jest bezpieczny.- rzuciła stanowczo blondynka.
-Lucy powinnaś raz na jakiś czas się zabawić ,dobrze wiesz że nie jesteś sama i możesz na nas polegać.- rzekła Ciemnowłosa.
-Cana nie chce was w to wmieszać jak wam coś się stanie ja...ja.- blondynka nie mogła wydukać słów na ramieniu poczuła czyjś dotyk.
-W porządku Lucy dobrze rozumiem jak się czujesz?. - rzucił Clive.
-Gildrats.- rzekła blondynka.
-Cana ma racje na nas możesz zawsze polegać.- rzekł brązowowłosy.
-Dziękuje wam ,ale jakoś sobie poradzę.- rzuciła blondynka.
-Więc pójdziesz się zabawić.- dodała Alberona
-Może później dołączę ,idźcie się bawić na razie bez mnie.- rzekła Heartfilia. Alberona i Clive spoglądając na Heartfilie poszli ,w stronę Gildii. Blondynka nadal trenując skupiała się coraz bardziej.
po chwili poczuła ciepły dotyk ,odwracając się uderzyła napastnika.
-Iteee.... za co to było?.- rzucił Dragneel. Blondynka spojrzała na smoczego zabójce.
-Wybacz powinieneś wiedzieć że nie przerywa się w treningu.- rzekła Heartfilia.
-Nie powinnaś ćwiczyć ,jeszcze ranny ci się otworzą sama słyszałaś Wendy.- rzucił Smoczy zabójca.
-A ty co moja niańka?.- rzekła zirytowana blondynka. nie przerywając treningu.
-Wiesz że już wieczór nie powinnaś iść do domu?.- spytał Dragneel.blondynka przerwała trening.
-Cholera na śmierć zapomniałam ,wynająć sobie noclegu.- rzekła wściekła na samą siebie Heartfilia.
-Jak chcesz to możesz u mnie przenocować.- zaproponował różowo włosy.
-No sama nie wiem.- rzuciła niepewnie brązowooka. chociaż nie miała zbytnio wyjścia ponieważ nie miała pieniędzy,a brak pieniędzy to brak dachu nad głową w końcu Heartfilia się zgodziła.
Po jakimś czasie:
dotarli do domu Natsu.
-Ty tu mieszkasz?.- spytała zakłopotana blondynka.
-Ta.... rozgość się.- rzucił Dragneel. gdy weszli do domku Dragneel'a. blondynka zobaczyła ogromny bajzel
-Co za syf ,już wolałabym na drzewie spać.- rzuciła cichutko blondynka.
-No to czas na spanie.- rzekł Dragneel.
-Natsuuuuu....!.- wyraźnie dało się usłyszeć te darcie a to był nikt inny jak niebieski exeed.
-Dlaczego mnie zostawiłeś samego na pastwę losu.- spytał zaryczany exeed przytulając się do Dragneel'a po chwili spojrzał na blond włosom dziewczynę.
-Natsu kto to jest?.- spytał exeed odrywając się od przyjaciela.
-A to jest Lucy nasz członek gildii wiesz to ,ta zamaskowana dziewczyna.-rzucił smoczy zabójca.
-Zostanie na noc.- dodał po chwili chłopak.
-Naprawdęęęęęę!.- krzyknął na cały głos exeed.blondynka spoglądając na tą całą akcje była nieźle wstrząśnięta
-Bez obaw z samego rana mnie tu nie będzie.-rzuciła blondynka
-Waaaaa....- krzyknęła blondynka.
-Co się stało?.- spytał zaskoczony Dragneel.
-Suzune całkiem o niej zapomniałam.- rzuciła blondynka. już miała zamiar wybiec z domu Dragneel' i Exeed'a.
-Nic się nie martw ,Suzune poszła wcześniej razem z Drużyną cienia.- rzucił Smoczy zabójca.po słowach Dragneel'a wszyscy poszli spać ale młoda Heartfilia nie mogła spać więc cichutko wstając by nie obudzić dwóch śpiących przyjaciół wyszła na zewnątrz po obserwować niebo.
-Mam nadzieje że nic ci nie jest Suzune.- rzekła w myślach blondynka.
W tym samym czasie.
Gdy blondynka błądziła gdzieś myślami. Drużyna cienia odprowadzała Akachi po chwili się rozdzielając.Akachi poszła najkrótszą drogą ,jaką mogła by trafić do swojego noclegu.
-Trochę się boję może nie powinnam iść tędy.- rzuciła trochę przerażona Akachi.
-Słuszna uwaga.- rzucił nieznany jej głos.
-Kim jesteś pokaż się!.-krzyknęła fioletowo włosa.nagle fioletowo włosa upadła na ziemie czując jak jej wszystkie mięśnie są sparaliżowane.
-Nie mogę się ruszyć co to jest?.- rzekła Akachi.
-To jest trucizna sparaliżowane mięśnie to tylko początek tej trucizny po jakiś czasie zaśniesz.- dodał nieznajomy mężczyzna.
po jakimś czasie fioletowo włosa zasnęła.
-Pierwszy etap zakończony sukcesem, drugi etap zwabić Lucy Heartfilie.- rzekł głos pełen grozy.
---------------------------------------------------------------------------------------
Tak to się na razie zakończy jutro postaram się dodać 2,3 rozdziały pożyjemy zobaczymy ,ale wiem że jestem dramatyczna i jednocześnie zua ,ale co poradzić moje weny biorą się z inspiracji do anime. ;d
czwartek, 18 kwietnia 2013
Rozdział 5 Walka ze Strażnikiem Artefaktu
-Też masz tu misję?.- spytał Smoczy zabójca. Zaś zamaskowana dziewczyna
nie odpowiadając mu na pytanie wstała i powoli zaczęła iść nagle poczuła
silny chwyt w nadgarstku.
-Nie odpowiedziałaś na pytanie.
-Odejdź stąd póki jeszcze czas tu jest niebezpiecznie.- słysząc to Dragneel coraz bardziej naciskał
---------------------------------------------------------------------------------------
W tedy gdy Dragneel naciskał na dziewczynę na dziewczynie pojawił się straszny grymas.
-Padnij!.- krzyknęła zamaskowana dziewczyna lekko popychając głowę chłopakowi przez to sama ledwo uchyliła się przed strzałem.
-Kim jesteś? pokaż się!.- zażądała dziewczyna niestety osoba która w nich celowała szybko się oddaliła.
-Cholera!.- powiedziała pod nosem zamaskowana dziewczyna trzymają się za policzek. Różowo włosy przyglądając się dziewczynie nie wiedział co powiedzieć była bardzo szybka.
-To ostatnie ostrzeżenie odejdź!.- rzuciła groźnie dziewczyna. po tych słowach dziewczyna odeszła ale chłopak nie posłuchał jej ostrzeżeń postanowił za nią iść ,po jakimś czasie dziewczyna zatrzymując się przed grotom weszła ,do niej Dragneel postanowił pójść za dziewczyną po krótkiej chwili usłyszał głosy i dźwięki walki różowo włosy od razu ,się napalił i zaczął biec w stronę głosów.
-Walka!.- rzucił Dragneel. dziewczyna słysząc ten głos spuściła gardę i została lekko ranna.
-Nie potrzebnie spuszczałaś gardę.- rzekł głos.
-Po cholerę ,tu przychodziłeś.- krzyknęła wściekła.
-Trzymaj ,się z daleka!.- po chwili stając ruszyła na dziwnego stwora.
-Możesz być silna ,ale nie pokonasz strażnika tajemniczego artefaktu.
-Tajemniczego artefaktu?.- rzekł cicho Dragneel nagle zamaskowanej dziewczynie zaczął się rozmazywać wzrok.
-Nie jest dobrze jak tak dalej pójdzie nie będę wstanie nic zrobić.- rzekła. broniąc się przed każdym atakiem Strażnika jednocześnie atakując. Dragneel zauważył jak zamaskowana dziewczyna lekko się zawahała jakby coś się ,z nią bardzo dziwnego działo ale co?. Strażnik zauważył to że im bliżej walczył z dziewczyną obok chłopaka tym bardziej go atakowała i gdy dziewczyna ,się zawahała Strażnik kierował swój atak na Dragneel'a dziewczyna szybko reagując obroniła go swoim ciałem.
-Aghhh... !.- dziewczyna padła na kolana widząc to Smoczy zabójca był zszokowany i jednocześnie zdenerwowany.
-D-Dlaczego to zrobiłaś? nie musiałaś.
-Musiałam ze wzgląd na Gildie ze wzgląd na przyjaciół.- rzekła dziewczyna. powoli się podnosząc Dragneel spuścił głowę i nie mogąc patrzeć że dziewczyna się męczy ze świeżymi ranami złapał jej ramie.
-Zostaw to mnie.- rzekł różowo włosy. zamaskowana dziewczyna spojrzała się na chłopaka i nie chciała nawet tego słyszeć po jakimś czasie poczuła mocny ból w brzuch.
-Rani powinni odpoczywać.- zamaskowana dziewczyna powoli opadała została złapana przez Dragneel'a i położona lekko na ziemi nagle zaczęła się walka. Smoczego zabójcy i Strażnika artefaktu zaczęła się naprawdę zacięta walka wszystko się sypało po jakimś czasie dziewczyna się obudziła i gdy zobaczyła że Strażnik obrywa a Smoczy zabójca ledwo co się porusza postanowiła wkroczyć do akcji przywołując swojego gwiezdnego ducha. który już stał przed zamaskowaną dziewczyną.
-Yo kochana.- rzekł rudo włosy.
-Loke zajmij się nim.- powiedziała zamaskowana dziewczyna. trzymając się za ranę.
rudo włosy szybko wkroczył do akcji pomagając Smoczemu zabójcy po jakimś czasie strażnik był nie przytomny rudo włosy chłopak zniknął.
-Idź po artefakt.- rzekła zamaskowana dziewczyna. różowo włosy spoglądając na dziewczynę szybko poszedł po artefakt gdy wziął artefakt zobaczył jak dziewczyna idzie chwiejnym krokiem a po drodze ciekła krew.
dziewczyna widząc rozmazane obrazy nie miała siły ale nie mogła się podać ale mimo tego opadała gdy miała już poczuć ból nie poczuła nic innego jak ciepły dotyk.
-Natsu.- powiedziała cicho i zamknęła powieki.
-Trzymaj się.- rzucił różowo włosy. trzymając dziewczynę na swoich rękach szybko szedł by otrzymać pomoc.
---------------------------------------------------------------------------------------
To jest najkrótsze opowiadanie ale musicie poczekać ponieważ nie chce wam zdradzić tak szybkiego opowiadania aha tak przy okazji wczoraj dostała opinie od jednej mi znanej osóbki mogę trochę pisać nie zrozumiale ale staram się by było dość zrozumiale ale co jest najważniejsze
1.czytać początkowe rozdziały
a po:
2.Wczuć się w opowiadanie.
-Nie odpowiedziałaś na pytanie.
-Odejdź stąd póki jeszcze czas tu jest niebezpiecznie.- słysząc to Dragneel coraz bardziej naciskał
---------------------------------------------------------------------------------------
W tedy gdy Dragneel naciskał na dziewczynę na dziewczynie pojawił się straszny grymas.
-Padnij!.- krzyknęła zamaskowana dziewczyna lekko popychając głowę chłopakowi przez to sama ledwo uchyliła się przed strzałem.
-Kim jesteś? pokaż się!.- zażądała dziewczyna niestety osoba która w nich celowała szybko się oddaliła.
-Cholera!.- powiedziała pod nosem zamaskowana dziewczyna trzymają się za policzek. Różowo włosy przyglądając się dziewczynie nie wiedział co powiedzieć była bardzo szybka.
-To ostatnie ostrzeżenie odejdź!.- rzuciła groźnie dziewczyna. po tych słowach dziewczyna odeszła ale chłopak nie posłuchał jej ostrzeżeń postanowił za nią iść ,po jakimś czasie dziewczyna zatrzymując się przed grotom weszła ,do niej Dragneel postanowił pójść za dziewczyną po krótkiej chwili usłyszał głosy i dźwięki walki różowo włosy od razu ,się napalił i zaczął biec w stronę głosów.
-Walka!.- rzucił Dragneel. dziewczyna słysząc ten głos spuściła gardę i została lekko ranna.
-Nie potrzebnie spuszczałaś gardę.- rzekł głos.
-Po cholerę ,tu przychodziłeś.- krzyknęła wściekła.
-Trzymaj ,się z daleka!.- po chwili stając ruszyła na dziwnego stwora.
-Możesz być silna ,ale nie pokonasz strażnika tajemniczego artefaktu.
-Tajemniczego artefaktu?.- rzekł cicho Dragneel nagle zamaskowanej dziewczynie zaczął się rozmazywać wzrok.
-Nie jest dobrze jak tak dalej pójdzie nie będę wstanie nic zrobić.- rzekła. broniąc się przed każdym atakiem Strażnika jednocześnie atakując. Dragneel zauważył jak zamaskowana dziewczyna lekko się zawahała jakby coś się ,z nią bardzo dziwnego działo ale co?. Strażnik zauważył to że im bliżej walczył z dziewczyną obok chłopaka tym bardziej go atakowała i gdy dziewczyna ,się zawahała Strażnik kierował swój atak na Dragneel'a dziewczyna szybko reagując obroniła go swoim ciałem.
-Aghhh... !.- dziewczyna padła na kolana widząc to Smoczy zabójca był zszokowany i jednocześnie zdenerwowany.
-D-Dlaczego to zrobiłaś? nie musiałaś.
-Musiałam ze wzgląd na Gildie ze wzgląd na przyjaciół.- rzekła dziewczyna. powoli się podnosząc Dragneel spuścił głowę i nie mogąc patrzeć że dziewczyna się męczy ze świeżymi ranami złapał jej ramie.
-Zostaw to mnie.- rzekł różowo włosy. zamaskowana dziewczyna spojrzała się na chłopaka i nie chciała nawet tego słyszeć po jakimś czasie poczuła mocny ból w brzuch.
-Rani powinni odpoczywać.- zamaskowana dziewczyna powoli opadała została złapana przez Dragneel'a i położona lekko na ziemi nagle zaczęła się walka. Smoczego zabójcy i Strażnika artefaktu zaczęła się naprawdę zacięta walka wszystko się sypało po jakimś czasie dziewczyna się obudziła i gdy zobaczyła że Strażnik obrywa a Smoczy zabójca ledwo co się porusza postanowiła wkroczyć do akcji przywołując swojego gwiezdnego ducha. który już stał przed zamaskowaną dziewczyną.
-Yo kochana.- rzekł rudo włosy.
-Loke zajmij się nim.- powiedziała zamaskowana dziewczyna. trzymając się za ranę.
rudo włosy szybko wkroczył do akcji pomagając Smoczemu zabójcy po jakimś czasie strażnik był nie przytomny rudo włosy chłopak zniknął.
-Idź po artefakt.- rzekła zamaskowana dziewczyna. różowo włosy spoglądając na dziewczynę szybko poszedł po artefakt gdy wziął artefakt zobaczył jak dziewczyna idzie chwiejnym krokiem a po drodze ciekła krew.
dziewczyna widząc rozmazane obrazy nie miała siły ale nie mogła się podać ale mimo tego opadała gdy miała już poczuć ból nie poczuła nic innego jak ciepły dotyk.
-Natsu.- powiedziała cicho i zamknęła powieki.
-Trzymaj się.- rzucił różowo włosy. trzymając dziewczynę na swoich rękach szybko szedł by otrzymać pomoc.
---------------------------------------------------------------------------------------
To jest najkrótsze opowiadanie ale musicie poczekać ponieważ nie chce wam zdradzić tak szybkiego opowiadania aha tak przy okazji wczoraj dostała opinie od jednej mi znanej osóbki mogę trochę pisać nie zrozumiale ale staram się by było dość zrozumiale ale co jest najważniejsze
1.czytać początkowe rozdziały
a po:
2.Wczuć się w opowiadanie.
środa, 17 kwietnia 2013
Rozdział 4 Misja Tajemniczy Artefakt
-Pomogę ci.- nie zważając na magów którzy przyglądali się jej uważnie.
-Więc tylko symulowałaś że źle się czujesz Lucy?.- rzekł stanowczym głosem mężczyzna. Clive słysząc to imię zrobił wielkie oczy.
-Lucy dobrze usłyszałam.- spytał brązowo włosy
-Zgadza się to nasza służka Lucy.
---------------------------------------------------------------------------------------
Blondynka słysząc znajomy głos nie zamierzała się odwracać i nie poznając po sobie że jest mocno zaskoczona. pomogła Akachi posprzątać bałagan.
-Lucy zostaniesz zamiast niej.- rzekł stanowczo Gospodarz posiadłości.
-Wybacz mi Lu.- szepnęła skołowana Suzune.
-Nic się nie stało.- odpowiedziała blondynka.
gdy fioletowo włosa odeszła z pokoju zostawiając blondynkę na pastwę losu z gospodarzem posiadłości no i z magami których dobrze znała ponieważ tego dnia zrobiła w gildii niezłe wrażenie na pozostałych.
-W porządku.- rzekła Scarlet
-Przydzielimy podział Natsu,Gray wy dowiecie się czegoś o magicznym artefakcie napewno ktoś udzieli wam informacji.
-A ty czym się zajmiesz.- spytał Fullubaster.
-Ja zajmę się górą. rzuciła Szkarłatnowłosa.
-No to powodzenia dzieciaki ja mam ,coś do załatwienia.- rzucił stanowczo Clive powoli odchodząc zaczął sobie przypominać przeszłość.
-Dziwnie się zachowuje odkąd z nami tu przylazł.- powiedział zirytowany Fullubaster.
-Dokładnie coś musi być na rzeczy.- powiedziała Scarlet.
-No to ruszamy?!.- powiedział zniecierpliwiony Dragneel. rozdzielając się Fullubaster i Dragneel zaczęli przepytywać wszystkich obecnych w posiadłości a posiadłość była ogromna więc chłopcy mieli całkiem sporę zajęcie ,nasza szkarłatnowłosa zaczęła przeszukiwać górę w znalezieniu jakiejś wskazówki weszła do jednego z pokoi który nie był dość wielki tak jak pozostałe ,były dwa łóżka i biurko na którym leżała sterta zapisanych notatek to przykuło uwagę szkarłatnowłosej więc podniosła stertę notatek. nagle ze sterty kartek wypadło coś co przykuło uwagę szkarłatnowłosej.
-Co to jest?.- rzekła podnosząc małą kartkę odwróciła z drugiej strony i zobaczyła coś co ją zwaliło z nóg mała karteczka okazała się zdjęciem.
-Przecież to Gildrats z jakąś małą dziewczynką ,to zdjęcie zrobiono blisko gildii. W jakimś momencie Scarlet usłyszała jak ktoś łapie za klamkę nie mogła pozwolić na to że ktoś by ją zobaczył w tym pokoju więc się ukryła do pokoju weszła fioletowo włosa.
-To przecież ta służka która nas obsługiwała przez jakiś czas.- Scarlet myślała że będzie musiała czekać dość długo zanim dziewczyna wyjdzie z pokoju na szczęście nie trwało to długo fioletowo włosa wyszła. Scarlet wyszła z ukrycia i cichutko zamknęła drzwi tak by nikt jej nie usłyszał Scarlet znalazła niesamowitą poszlakę musiała już tylko znaleźć chłopaków.
Kilka godzin później:
Chłopaki nadal szukali informacji.
-Arghhhhhh!! mam dość!.- zaczął krzyczeć różowo włosy.
-Ucisz się płomyczku zamiast tak ,wszystkich przesłuchiwać przesłuchajmy te dwie które urządziły taką scenę przed nami.- rzekł Fullubaster.
Po jakimś czasie chłopacy znaleźli jedną z dziewczyn w ogrodzie.
-Ej ty!.- dziewczyna odwróciła się w stronę wołającego głosu.
-O co chodzi?. spytała Akachi.
-Wiesz coś o tajemniczym artefakcie prawda?.- rzekł Dragneel.
-Nie wiele tylko tyle że jest magiczny no i prawdopodobnie chroni go strażnik niestety więcej nic nie wiem ale....
-Ale co?.- spytał ciekawy Fullubaster.
-Nie radziłabym wam zadzierać ze strażnikiem tajemniczego artefaktu słyszałam że jest silny i ci którzy próbowali się z nim zmierzyć nie wrócili stamtąd żywi.- chłopacy jej słowami byli bardzo zaskoczeni.
-Nie lekceważ nas jesteśmy magami Fairy tail.- rzekł Fullubaster.
-To nie ma nic do rzeczy z jakiej gildii jesteście!.- krzyknęła Akachi.
-Ponieważ jesteście tylko ludźmi.- rzuciła ze smutkiem na twarzy dziewczyna.
chłopaków to zamurowało musiała naprawdę sporo przejść skoro teraz tak mówi
-Pokażemy ci że nawet człowiek jest zdolny do wielkich czynów.- rzekł Dragneel z lekkim uśmiechem na twarzy Suzune widząc taką wiarę i determinacje wzruszyła się.
-Po za tym gdzie jest twoja znajoma ta blondynka ją też trzeba przesłuchać.- powiedział Fullubaster.
-Lucy? jej nie ma poszła załatwić sprawy teraz mi wybaczcie na mnie już pora.- rzekła i zaczęła iść w stronę magazynku.
-Ta dziewczyna pewnie coś ukrywa.- rzekł w myślach Fullubaster.
niestety Dragneel'a zbytnio to nie interesowało już był pod jarany walką ze strażnikiem mimo tego że jeszcze nic nie wiedzieli.
-Natsu Gray!.
-Erza.- powiedzieli chórem. podbiegająca do nich dziewczyna po jakimś czasie stanęła.
-Nie uwierzycie co znalazłam.- rzekła Scarlet pokazując chłopakom zdjęcie.
chłopacy zaczęli przyglądać się zdjęciu.
-Przecież to Gildrats.- powiedział różowo włosy.
-Z jakąś blond włosom dziewczynką.- rzekł Fullubaster.
-Chwila chwila przecież ta mała dziewczynka ,jest podobna do tej służki.
-Zgadza się i to zdjęcie zostało zrobione przed naszą gildią.- dodała Scarlet.
-Faktycznie.- rzekł Dragneel.
-A my się dowiedzieliśmy że Tajemniczy antyk może być chroniony przez strażnikiem no ,a po za tym wydaje mi się że cała Suzune wie więcej niż się wydaje ,po za tym musimy jeszcze znaleźć tą Lucy.-powiedział Gray.
-Natsu a ty co o tym sądzisz?. spytała Scarlet. niestety nie usłyszała odpowiedzi.
-Natsu zerknęła ,na miejsce gdzie stał Smoczy zabójca. zapowiadało się piekło gdy szkarłatnowłosa się wściekła młody Fullubaster się przeraził.
W tym momencie:
Dragneel podążał za znanym mu zapachem.
-Już czułem gdzieś ten zapach jestem pewien.- biegnąc za znanym mu zapachem w końcu stanął i zaczął się rozglądać w końcu zobaczył dwie sylwetki na które zawiesił oko ,po chwili jedna z sylwetek zaczęła biec co go zaskoczyło że jedna z sylwetek nadal stoi ,ale po chwil zaczęła iść wolnym krokiem Smoczy zabójca nie wiedząc za kim pobiec postanowił że pobiegnie ,za postacią która podejrzanie zaczęła biec i pobiegł za sylwetką na której znajdował się mu znany zapach był coraz bliżej ,ale nie widział danej mu osoby
-Cholera gdzie on jest.- wyraźnie było widać że chłopak był wkurzony zresztą jak zwykle ,ale chłopak szukający swojego celu nie wiedział że cel znajduje się dokładnie nad nim.
-Nie jest dobrze muszę go jakoś zgubić.- rzekła do siebie. nagle dziewczyna wpadła na świetny pomysł.
-Wiem że to okrutne ale muszę go jakoś zgubić.- zamaskowana dziewczyna rzuciła małą kulkę z dymem.
-Cholera zasłona dymna!.- wywąchał osobę która uciekała i zaczął za nią biec po ułamku sekundy złapał uciekającą osobę.
-To przecież ty ta dziewczyna z Gildii.- rzekł zaskoczony Dragneel.
-Nie idź za mną zrozumiałeś! ,ale przede wszystkim może byś tak wstał ze mnie.- rzuciła stanowczo dziewczyna. Różowo włosy zarumienił się tylko i szybko podnosząc się z dziewczyny podał jej rękę.
-Też masz tu misję?.- spytał Smoczy zabójca. Zaś zamaskowana dziewczyna nie odpowiadając mu na pytanie wstała i powoli zaczęła iść nagle poczuła silny chwyt w nadgarstku.
-Nie odpowiedziałaś na pytanie.
-Odejdź stąd póki jeszcze czas tu jest niebezpiecznie.- słysząc to Dragneel coraz bardziej naciskał.
---------------------------------------------------------------------------------------
Muhahahaha może faktycznie być krótkie ale nie ma tak dobrze w końcu powiedziałam że następny rozdział będzie w sobotę ale nie chciało mi się czekać i napisałam dzisiaj następny może być jutro albo nie wiem kiedy to zależy od mojego czasu chęci i co najważniejsze weny Dozo
-Więc tylko symulowałaś że źle się czujesz Lucy?.- rzekł stanowczym głosem mężczyzna. Clive słysząc to imię zrobił wielkie oczy.
-Lucy dobrze usłyszałam.- spytał brązowo włosy
-Zgadza się to nasza służka Lucy.
---------------------------------------------------------------------------------------
Blondynka słysząc znajomy głos nie zamierzała się odwracać i nie poznając po sobie że jest mocno zaskoczona. pomogła Akachi posprzątać bałagan.
-Lucy zostaniesz zamiast niej.- rzekł stanowczo Gospodarz posiadłości.
-Wybacz mi Lu.- szepnęła skołowana Suzune.
-Nic się nie stało.- odpowiedziała blondynka.
gdy fioletowo włosa odeszła z pokoju zostawiając blondynkę na pastwę losu z gospodarzem posiadłości no i z magami których dobrze znała ponieważ tego dnia zrobiła w gildii niezłe wrażenie na pozostałych.
-W porządku.- rzekła Scarlet
-Przydzielimy podział Natsu,Gray wy dowiecie się czegoś o magicznym artefakcie napewno ktoś udzieli wam informacji.
-A ty czym się zajmiesz.- spytał Fullubaster.
-Ja zajmę się górą. rzuciła Szkarłatnowłosa.
-No to powodzenia dzieciaki ja mam ,coś do załatwienia.- rzucił stanowczo Clive powoli odchodząc zaczął sobie przypominać przeszłość.
-Dziwnie się zachowuje odkąd z nami tu przylazł.- powiedział zirytowany Fullubaster.
-Dokładnie coś musi być na rzeczy.- powiedziała Scarlet.
-No to ruszamy?!.- powiedział zniecierpliwiony Dragneel. rozdzielając się Fullubaster i Dragneel zaczęli przepytywać wszystkich obecnych w posiadłości a posiadłość była ogromna więc chłopcy mieli całkiem sporę zajęcie ,nasza szkarłatnowłosa zaczęła przeszukiwać górę w znalezieniu jakiejś wskazówki weszła do jednego z pokoi który nie był dość wielki tak jak pozostałe ,były dwa łóżka i biurko na którym leżała sterta zapisanych notatek to przykuło uwagę szkarłatnowłosej więc podniosła stertę notatek. nagle ze sterty kartek wypadło coś co przykuło uwagę szkarłatnowłosej.
-Co to jest?.- rzekła podnosząc małą kartkę odwróciła z drugiej strony i zobaczyła coś co ją zwaliło z nóg mała karteczka okazała się zdjęciem.
-Przecież to Gildrats z jakąś małą dziewczynką ,to zdjęcie zrobiono blisko gildii. W jakimś momencie Scarlet usłyszała jak ktoś łapie za klamkę nie mogła pozwolić na to że ktoś by ją zobaczył w tym pokoju więc się ukryła do pokoju weszła fioletowo włosa.
-To przecież ta służka która nas obsługiwała przez jakiś czas.- Scarlet myślała że będzie musiała czekać dość długo zanim dziewczyna wyjdzie z pokoju na szczęście nie trwało to długo fioletowo włosa wyszła. Scarlet wyszła z ukrycia i cichutko zamknęła drzwi tak by nikt jej nie usłyszał Scarlet znalazła niesamowitą poszlakę musiała już tylko znaleźć chłopaków.
Kilka godzin później:
Chłopaki nadal szukali informacji.
-Arghhhhhh!! mam dość!.- zaczął krzyczeć różowo włosy.
-Ucisz się płomyczku zamiast tak ,wszystkich przesłuchiwać przesłuchajmy te dwie które urządziły taką scenę przed nami.- rzekł Fullubaster.
Po jakimś czasie chłopacy znaleźli jedną z dziewczyn w ogrodzie.
-Ej ty!.- dziewczyna odwróciła się w stronę wołającego głosu.
-O co chodzi?. spytała Akachi.
-Wiesz coś o tajemniczym artefakcie prawda?.- rzekł Dragneel.
-Nie wiele tylko tyle że jest magiczny no i prawdopodobnie chroni go strażnik niestety więcej nic nie wiem ale....
-Ale co?.- spytał ciekawy Fullubaster.
-Nie radziłabym wam zadzierać ze strażnikiem tajemniczego artefaktu słyszałam że jest silny i ci którzy próbowali się z nim zmierzyć nie wrócili stamtąd żywi.- chłopacy jej słowami byli bardzo zaskoczeni.
-Nie lekceważ nas jesteśmy magami Fairy tail.- rzekł Fullubaster.
-To nie ma nic do rzeczy z jakiej gildii jesteście!.- krzyknęła Akachi.
-Ponieważ jesteście tylko ludźmi.- rzuciła ze smutkiem na twarzy dziewczyna.
chłopaków to zamurowało musiała naprawdę sporo przejść skoro teraz tak mówi
-Pokażemy ci że nawet człowiek jest zdolny do wielkich czynów.- rzekł Dragneel z lekkim uśmiechem na twarzy Suzune widząc taką wiarę i determinacje wzruszyła się.
-Po za tym gdzie jest twoja znajoma ta blondynka ją też trzeba przesłuchać.- powiedział Fullubaster.
-Lucy? jej nie ma poszła załatwić sprawy teraz mi wybaczcie na mnie już pora.- rzekła i zaczęła iść w stronę magazynku.
-Ta dziewczyna pewnie coś ukrywa.- rzekł w myślach Fullubaster.
niestety Dragneel'a zbytnio to nie interesowało już był pod jarany walką ze strażnikiem mimo tego że jeszcze nic nie wiedzieli.
-Natsu Gray!.
-Erza.- powiedzieli chórem. podbiegająca do nich dziewczyna po jakimś czasie stanęła.
-Nie uwierzycie co znalazłam.- rzekła Scarlet pokazując chłopakom zdjęcie.
chłopacy zaczęli przyglądać się zdjęciu.
-Przecież to Gildrats.- powiedział różowo włosy.
-Z jakąś blond włosom dziewczynką.- rzekł Fullubaster.
-Chwila chwila przecież ta mała dziewczynka ,jest podobna do tej służki.
-Zgadza się i to zdjęcie zostało zrobione przed naszą gildią.- dodała Scarlet.
-Faktycznie.- rzekł Dragneel.
-A my się dowiedzieliśmy że Tajemniczy antyk może być chroniony przez strażnikiem no ,a po za tym wydaje mi się że cała Suzune wie więcej niż się wydaje ,po za tym musimy jeszcze znaleźć tą Lucy.-powiedział Gray.
-Natsu a ty co o tym sądzisz?. spytała Scarlet. niestety nie usłyszała odpowiedzi.
-Natsu zerknęła ,na miejsce gdzie stał Smoczy zabójca. zapowiadało się piekło gdy szkarłatnowłosa się wściekła młody Fullubaster się przeraził.
W tym momencie:
Dragneel podążał za znanym mu zapachem.
-Już czułem gdzieś ten zapach jestem pewien.- biegnąc za znanym mu zapachem w końcu stanął i zaczął się rozglądać w końcu zobaczył dwie sylwetki na które zawiesił oko ,po chwili jedna z sylwetek zaczęła biec co go zaskoczyło że jedna z sylwetek nadal stoi ,ale po chwil zaczęła iść wolnym krokiem Smoczy zabójca nie wiedząc za kim pobiec postanowił że pobiegnie ,za postacią która podejrzanie zaczęła biec i pobiegł za sylwetką na której znajdował się mu znany zapach był coraz bliżej ,ale nie widział danej mu osoby
-Cholera gdzie on jest.- wyraźnie było widać że chłopak był wkurzony zresztą jak zwykle ,ale chłopak szukający swojego celu nie wiedział że cel znajduje się dokładnie nad nim.
-Nie jest dobrze muszę go jakoś zgubić.- rzekła do siebie. nagle dziewczyna wpadła na świetny pomysł.
-Wiem że to okrutne ale muszę go jakoś zgubić.- zamaskowana dziewczyna rzuciła małą kulkę z dymem.
-Cholera zasłona dymna!.- wywąchał osobę która uciekała i zaczął za nią biec po ułamku sekundy złapał uciekającą osobę.
-To przecież ty ta dziewczyna z Gildii.- rzekł zaskoczony Dragneel.
-Nie idź za mną zrozumiałeś! ,ale przede wszystkim może byś tak wstał ze mnie.- rzuciła stanowczo dziewczyna. Różowo włosy zarumienił się tylko i szybko podnosząc się z dziewczyny podał jej rękę.
-Też masz tu misję?.- spytał Smoczy zabójca. Zaś zamaskowana dziewczyna nie odpowiadając mu na pytanie wstała i powoli zaczęła iść nagle poczuła silny chwyt w nadgarstku.
-Nie odpowiedziałaś na pytanie.
-Odejdź stąd póki jeszcze czas tu jest niebezpiecznie.- słysząc to Dragneel coraz bardziej naciskał.
---------------------------------------------------------------------------------------
Muhahahaha może faktycznie być krótkie ale nie ma tak dobrze w końcu powiedziałam że następny rozdział będzie w sobotę ale nie chciało mi się czekać i napisałam dzisiaj następny może być jutro albo nie wiem kiedy to zależy od mojego czasu chęci i co najważniejsze weny Dozo
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Rozdział 3 Pojedynek i Odwiedziny
-Gildrats i zamaskowana dziewczyna będą się pojedynkować.- rzekli
wszyscy pod wrażeniem. Clive uśmiechał się tak jakby dobrze wiedział o
co chodzi brązowo włosy poszedł nad jezioro gdzie zazwyczaj pojedynkował
się z małym Dragneelem.
---------------------------------------------------------------------------------------
W tłumie wyłoniła się ciemnowłosa kobieta z beczką piwa wiedziała że to będzie ciekawy pojedynek między Gildarts'em a zamaskowaną dziewczyną Lucy
-Gotowa?.- spytał
-Nigdy wcześniej nie byłam gotowa.- rzekła i zaczęła swój pokaz
wszyscy z podziwem oglądali tą walkę nawet Dragneel nie odrywał wzroku od tego pojedynku po jakimś czasie coś sobie przypomniał.
-Ona mówi!.- rzucił Smoczy zabójca. Wszyscy reakcją chłopaka zaczęli się śmiać
-Faktycznie ona mówi!.- Wydarli się. Ciemnowłosa zerknęła tylko na nich.
-Zamknąć się tam nie dajecie oglądać świetnego pojedynku!.- Zaczęła pić. Clive był pod wrażeniem siłą dziewczyny. ale to ciągle było mało w końcu dziewczyna postanowiła użyć swojej tajemnej broni.
Brązowowłosy zauważył magiczny krąg po chwili go olśniło.
-Ten magiczny krąg nie może być.- rzekł w myślach.
"Zajrzyj w niebiosa, otwórz je na oścież...
Poprzez poświatę wszystkich gwiazd na nieboskłonie, Pozwól im siebie poznać, poprzez mnie... O Tetrabibliosie... Jam ta, która gwiazdami włada... Uwolnij swą postać, swą wrogą bramę. Niech 88 znaków... Zabłyśnie URANOMETRIA!"
Na niebie pojawiły się gwiazdy i planety jakby byli w jakimś innym świecie. Planety kierowały się w stronę Clive.
Wszyscy byli pod wrażeniem tym widokiem gdy dziewczyna otworzyła powieki zaraz po tym zerknęła na miejsce w którym stał Clive.
-Może trochę przesadziłam.- powiedziała nie pewnie.
-Przesadziłaś!?.- Wszyscy się wydarli pod wpływem szoku. Dziewczyna ciągle patrząc na miejsce gdzie powinien stać Clive wytężyła wzrok ponieważ coś przepuszczała że Clive tak łatwo by się nie dał. Nie myliła się poczuła za sobą obecność mężczyzny. Ta szybko odwróciła patrząc na Clive. Mężczyzna za to zaś lekko się uśmiechnął jednocześnie czochrając ją.
-Byłaś świetna ale jeszcze ci trochę do mnie.- dziewczyna słysząc te słowa lekko się zarumieniła. Gdy już skończyli sparing wszyscy podbiegli do nich.
-To było niesamowite.- rzekli wszyscy.
-Moje gratulacje.- rzuciła białowłosa.
-Możesz być z siebie dumna.- powiedział Makarov.
Dziewczyna z rumieńcami na twarzy których nikt nie widział cichutko podziękowała. Z tłumu już było słychać Dragneel'a.
-To nie fer ja też chce, Gildrats walcz ze mną!.
-Uspokój się płomyczku, nie masz nawet szans z Gildrats'em.- rzucił Fullubaster
-Zamknij się, zaraz ci pokaże.- zdenerwowany chłopak już szarżował na Clive.
-Szykuj się Gildrats.- krzyknął. jak chłopak zaczął tak szybko skończył (kto by się spodziewał xD).
-Odpuść sobie.- rzekł Clive.
Godzinę później:
Wszyscy już byli w gildii po świetnym pojedynku Gildrats'a i zamaskowanej dziewczyny niektórzy jeszcze komentowali ten pojedynek. Clive napawał się posiłkiem,Strauss jak zwykle bardzo intensywnie pracowała,Makarov i Alberona zrobili sobie pojedynek na picie gorzały a nasza bohaterka już miała zamiar wracać do domu gdy zatrzymał ją Dragneel.
-Ej ty, dokąd idziesz jeszcze ze mną nie walczyłaś.- rzekł różowo włosy.
-Może innym razem.- odpowiedziała mu i wychodząc z Gildii natknęła się po drodze na szkarłatnowłosą która ciągnęła za sobą olbrzymi róg potwora gdy Scarlet weszła do środka wszyscy stali na baczność zachowując się bardzo cicho. Po chwili Scarlet każdego z osobna zaczęła spoglądać groźnym kontem oka.
-Nabu.- mężczyzna stanął spięty z przerażenia.
-T-tak.
-Wybrałbyś w końcu misje.- Scarlet zaczęła prawić kazania wszystkim w Gildii zakończając na Macao.
-Gdzie Natsu i Gray.- rzekła.
-C-cześć Erza co tam słychać?.- mówiąc przerażeni przytulali się do siebie.
-Miło widzieć że się nie kłócicie, coś się działo w Gildii pod czas mojej nie obecności?.- spytała.
-Właściwie to całkiem sporo, Gildrats wrócił no i się pojedynkował.- odpowiedziała białowłosa.
-Ciekawe.- rzekła szkarłatnowłosa.
-E-Erza co to jest?.- spytał Conbolt.
-To jest róg potwora którego pokonałam ,a wzamian miejscowi go udekorowali i dali mi w podzięce ,jakiś problem.- spojrzała Scarlet.
-N-nie skądże.- powiedział przerażony.
-Natsu Gray pójdziecie ze mną na bardzo trudną misje zgadzacie się?!.- chłopacy słysząc propozycje Szkarłatnowłosej byli zszokowani i jednocześnie oburzeni, ale co mieli zrobić Erzie nikt się nie sprzeciwia. więc się zgodzili. Gdy wsiedli do pociągu pierwsze co im się rzuciło w oko to:
-Gildrats!.- krzyknęli chłopcy.
-Co ty tu robisz Gildrats'ie.- spytała szkarłatnowłosa.
-To samo co wy.- rzucił Clive.
gdy pociąg ruszył Smoczemu zabójcy robiło się nie dobrze.(w końcu wiecie cały Natsu tylko on potrafi zrobić twarz na kształcie dupy xD).
W tym samym czasie:
Dziewczyna przybyła do posiadłości ponieważ troszkę się spóźniła poprosiła swoją współlokatorkę Suzune. by pomogła jej w przygotowaniach po jakimś czasie szybko się wyrobiły.
-Dzięki Suzune bardzo mi pomogłaś.- rzuciła blond włosa.
-Naprawdę nie dziękuj mi, to nic takiego w końcu od czego są przyjaciółki- rzekła Akachi.
-Suzune wiem że to nie odpowiedni moment ,ale czy mogłabyś mnie zastąpić na dzisiejszy wieczór.- rzuciła niechętnie blondynka.
-Naprawdę nie musisz mnie o nic prosić to normalne że sobie zawsze pomożemy racja?.- Akachi się uśmiechnęła. Blond włosa była bardzo szczęśliwa wiedząc że ma taką przyjaciółkę którą może traktować jak siostrę.
-Racja.- blondynka odwzajemniła uśmiech.
-Bardzo ci dziękuje nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ty.-blond włosa przytuliła swoją dłużniczkę.
Nastał już wieczór nagle ktoś zaczął pukać do drzwi Akachi schodząc po schodach podeszła do drzwi i otwierając ich zobaczyła grupkę ludzi.
-Dobry wieczór jesteśmy z Fairy tail ,my w sprawie zlecenia.- rzekła szkarłatnowłosa.
Fioletowo włosa wpuściła przybyszów do posiadłości.
-Proszę usiąść i chwilkę poczekać zaraz powiadomię Pana Isame że państwo przyszli. rzekła po jakiejś chwilce zszedł na dół w średnim wieku wysoki mężczyzna omawiając z magami zlecenie.
-A gdzie ta druga.- spytał oburzony mężczyzna.
-Ja dzisiaj ją zastępuje źle się poczuła.- odpowiedziała.
-Dobrze o tym wiesz co czeka nie posłuszne służki.- rzekł mężczyzna
-Doskonale dobrze o tym wiem.- rzekła zirytowana Akachi.
-W takim razie posprzątaj te filiżanki stąd.- dziewczyna posłusznie wykonała rozkaz ale po chwili upadła i stłukła filiżanki.
-Coś ty zrobiła kobieto!! czy zdajesz sobie ,z tego sprawę ile kosztują takie filiżanki.
-Proszę mi wybaczyć. rzekła lekko przerażona Akachi.
Z dołu było wyraźnie słychać krzyki blondynka słysząc to postanowiła zejść na dół.
-Proszę się uspokoić ,przecież nic się nie stało.-rzekł brozowowłosy męźczyzna.
Blondynka zeszła na dół i gdy zobaczyła to całe zamieszanie postanowiła interweniować podeszła do dziewczyny która była roztrzęsiona.
-Pomogę ci.- nie zważając na magów którzy przyglądali się jej uważnie.
-Więc tylko symulowałaś że źle się czujesz Lucy?.- rzekł stanowczym głosem mężczyzna. Clive słysząc to imię zrobił wielkie oczy.
-Lucy dobrze usłyszałam.- spytał brązowo włosy
-Zgadza się to nasza służka Lucy.
---------------------------------------------------------------------------------------
Może troszkę krótkie ale mi się zbytnio nie chciało pisać a po za tym już nie miałam co wymyślić następny rozdział w weekend.
---------------------------------------------------------------------------------------
W tłumie wyłoniła się ciemnowłosa kobieta z beczką piwa wiedziała że to będzie ciekawy pojedynek między Gildarts'em a zamaskowaną dziewczyną Lucy
-Gotowa?.- spytał
-Nigdy wcześniej nie byłam gotowa.- rzekła i zaczęła swój pokaz
wszyscy z podziwem oglądali tą walkę nawet Dragneel nie odrywał wzroku od tego pojedynku po jakimś czasie coś sobie przypomniał.
-Ona mówi!.- rzucił Smoczy zabójca. Wszyscy reakcją chłopaka zaczęli się śmiać
-Faktycznie ona mówi!.- Wydarli się. Ciemnowłosa zerknęła tylko na nich.
-Zamknąć się tam nie dajecie oglądać świetnego pojedynku!.- Zaczęła pić. Clive był pod wrażeniem siłą dziewczyny. ale to ciągle było mało w końcu dziewczyna postanowiła użyć swojej tajemnej broni.
Brązowowłosy zauważył magiczny krąg po chwili go olśniło.
-Ten magiczny krąg nie może być.- rzekł w myślach.
"Zajrzyj w niebiosa, otwórz je na oścież...
Poprzez poświatę wszystkich gwiazd na nieboskłonie, Pozwól im siebie poznać, poprzez mnie... O Tetrabibliosie... Jam ta, która gwiazdami włada... Uwolnij swą postać, swą wrogą bramę. Niech 88 znaków... Zabłyśnie URANOMETRIA!"
Na niebie pojawiły się gwiazdy i planety jakby byli w jakimś innym świecie. Planety kierowały się w stronę Clive.
Wszyscy byli pod wrażeniem tym widokiem gdy dziewczyna otworzyła powieki zaraz po tym zerknęła na miejsce w którym stał Clive.
-Może trochę przesadziłam.- powiedziała nie pewnie.
-Przesadziłaś!?.- Wszyscy się wydarli pod wpływem szoku. Dziewczyna ciągle patrząc na miejsce gdzie powinien stać Clive wytężyła wzrok ponieważ coś przepuszczała że Clive tak łatwo by się nie dał. Nie myliła się poczuła za sobą obecność mężczyzny. Ta szybko odwróciła patrząc na Clive. Mężczyzna za to zaś lekko się uśmiechnął jednocześnie czochrając ją.
-Byłaś świetna ale jeszcze ci trochę do mnie.- dziewczyna słysząc te słowa lekko się zarumieniła. Gdy już skończyli sparing wszyscy podbiegli do nich.
-To było niesamowite.- rzekli wszyscy.
-Moje gratulacje.- rzuciła białowłosa.
-Możesz być z siebie dumna.- powiedział Makarov.
Dziewczyna z rumieńcami na twarzy których nikt nie widział cichutko podziękowała. Z tłumu już było słychać Dragneel'a.
-To nie fer ja też chce, Gildrats walcz ze mną!.
-Uspokój się płomyczku, nie masz nawet szans z Gildrats'em.- rzucił Fullubaster
-Zamknij się, zaraz ci pokaże.- zdenerwowany chłopak już szarżował na Clive.
-Szykuj się Gildrats.- krzyknął. jak chłopak zaczął tak szybko skończył (kto by się spodziewał xD).
-Odpuść sobie.- rzekł Clive.
Godzinę później:
Wszyscy już byli w gildii po świetnym pojedynku Gildrats'a i zamaskowanej dziewczyny niektórzy jeszcze komentowali ten pojedynek. Clive napawał się posiłkiem,Strauss jak zwykle bardzo intensywnie pracowała,Makarov i Alberona zrobili sobie pojedynek na picie gorzały a nasza bohaterka już miała zamiar wracać do domu gdy zatrzymał ją Dragneel.
-Ej ty, dokąd idziesz jeszcze ze mną nie walczyłaś.- rzekł różowo włosy.
-Może innym razem.- odpowiedziała mu i wychodząc z Gildii natknęła się po drodze na szkarłatnowłosą która ciągnęła za sobą olbrzymi róg potwora gdy Scarlet weszła do środka wszyscy stali na baczność zachowując się bardzo cicho. Po chwili Scarlet każdego z osobna zaczęła spoglądać groźnym kontem oka.
-Nabu.- mężczyzna stanął spięty z przerażenia.
-T-tak.
-Wybrałbyś w końcu misje.- Scarlet zaczęła prawić kazania wszystkim w Gildii zakończając na Macao.
-Gdzie Natsu i Gray.- rzekła.
-C-cześć Erza co tam słychać?.- mówiąc przerażeni przytulali się do siebie.
-Miło widzieć że się nie kłócicie, coś się działo w Gildii pod czas mojej nie obecności?.- spytała.
-Właściwie to całkiem sporo, Gildrats wrócił no i się pojedynkował.- odpowiedziała białowłosa.
-Ciekawe.- rzekła szkarłatnowłosa.
-E-Erza co to jest?.- spytał Conbolt.
-To jest róg potwora którego pokonałam ,a wzamian miejscowi go udekorowali i dali mi w podzięce ,jakiś problem.- spojrzała Scarlet.
-N-nie skądże.- powiedział przerażony.
-Natsu Gray pójdziecie ze mną na bardzo trudną misje zgadzacie się?!.- chłopacy słysząc propozycje Szkarłatnowłosej byli zszokowani i jednocześnie oburzeni, ale co mieli zrobić Erzie nikt się nie sprzeciwia. więc się zgodzili. Gdy wsiedli do pociągu pierwsze co im się rzuciło w oko to:
-Gildrats!.- krzyknęli chłopcy.
-Co ty tu robisz Gildrats'ie.- spytała szkarłatnowłosa.
-To samo co wy.- rzucił Clive.
gdy pociąg ruszył Smoczemu zabójcy robiło się nie dobrze.(w końcu wiecie cały Natsu tylko on potrafi zrobić twarz na kształcie dupy xD).
W tym samym czasie:
Dziewczyna przybyła do posiadłości ponieważ troszkę się spóźniła poprosiła swoją współlokatorkę Suzune. by pomogła jej w przygotowaniach po jakimś czasie szybko się wyrobiły.
-Dzięki Suzune bardzo mi pomogłaś.- rzuciła blond włosa.
-Naprawdę nie dziękuj mi, to nic takiego w końcu od czego są przyjaciółki- rzekła Akachi.
-Suzune wiem że to nie odpowiedni moment ,ale czy mogłabyś mnie zastąpić na dzisiejszy wieczór.- rzuciła niechętnie blondynka.
-Naprawdę nie musisz mnie o nic prosić to normalne że sobie zawsze pomożemy racja?.- Akachi się uśmiechnęła. Blond włosa była bardzo szczęśliwa wiedząc że ma taką przyjaciółkę którą może traktować jak siostrę.
-Racja.- blondynka odwzajemniła uśmiech.
-Bardzo ci dziękuje nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ty.-blond włosa przytuliła swoją dłużniczkę.
Nastał już wieczór nagle ktoś zaczął pukać do drzwi Akachi schodząc po schodach podeszła do drzwi i otwierając ich zobaczyła grupkę ludzi.
-Dobry wieczór jesteśmy z Fairy tail ,my w sprawie zlecenia.- rzekła szkarłatnowłosa.
Fioletowo włosa wpuściła przybyszów do posiadłości.
-Proszę usiąść i chwilkę poczekać zaraz powiadomię Pana Isame że państwo przyszli. rzekła po jakiejś chwilce zszedł na dół w średnim wieku wysoki mężczyzna omawiając z magami zlecenie.
-A gdzie ta druga.- spytał oburzony mężczyzna.
-Ja dzisiaj ją zastępuje źle się poczuła.- odpowiedziała.
-Dobrze o tym wiesz co czeka nie posłuszne służki.- rzekł mężczyzna
-Doskonale dobrze o tym wiem.- rzekła zirytowana Akachi.
-W takim razie posprzątaj te filiżanki stąd.- dziewczyna posłusznie wykonała rozkaz ale po chwili upadła i stłukła filiżanki.
-Coś ty zrobiła kobieto!! czy zdajesz sobie ,z tego sprawę ile kosztują takie filiżanki.
-Proszę mi wybaczyć. rzekła lekko przerażona Akachi.
Z dołu było wyraźnie słychać krzyki blondynka słysząc to postanowiła zejść na dół.
-Proszę się uspokoić ,przecież nic się nie stało.-rzekł brozowowłosy męźczyzna.
Blondynka zeszła na dół i gdy zobaczyła to całe zamieszanie postanowiła interweniować podeszła do dziewczyny która była roztrzęsiona.
-Pomogę ci.- nie zważając na magów którzy przyglądali się jej uważnie.
-Więc tylko symulowałaś że źle się czujesz Lucy?.- rzekł stanowczym głosem mężczyzna. Clive słysząc to imię zrobił wielkie oczy.
-Lucy dobrze usłyszałam.- spytał brązowo włosy
-Zgadza się to nasza służka Lucy.
---------------------------------------------------------------------------------------
Może troszkę krótkie ale mi się zbytnio nie chciało pisać a po za tym już nie miałam co wymyślić następny rozdział w weekend.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Rozdział 2 Dwanaście lat nieobecności
Kilka godzin później mała Heartfilia spała w pociągu ponieważ byli
już na miejscu Clive postanowił ją wziąć na ręce i zanieść do miejsca
gdzie zajmą się dziewczynką po jakimś czasie Clive dotarł na miejsce z
dziewczynką która spała po jakimś czasie dziewczynka przebudziła się w
nieznanym jej pokoju blondynka jak oparzona zbiegła ze schodów i
zauważyła jak Clive się oddala już miała za nim pobiedź gdy zatrzymała
ją para nie znanych jej osób dziewczynka zaczęła wołać.
-Gildarts!.- wołała tak nie ubłagalnie ze łzami w oczach jej ręka próbowała dosięgnąć mężczyzny.
---------------------------------------------------------------------------------------
Nagle dziewczyna obudziła się ze łzami w oczach.
-To tylko koszmar.- Powiedziała do siebie dziewczyna sapiąc po jakimś czasie podeszła do lustra
-Racja dziś jest rocznica ich śmierci i mojego spotkania z nim.- Spoglądała na swoją rękę na której widniał znak Fairy Tail
-Minęło już 12 lat a nigdy nie udało mi się z nim spotkać.- odparła biorąc z szafy swoją odzież gdy była już gotowa zeszła na dół by przygotować śniadanie dla całej rodziny.
-Dalej zamierzasz się tak skradać.... Alex.- chłopakowi zrzedła mina
-Ale skąd wiedziałaś że to ja.
-To proste za głośno dyszysz.- dodała blondynka stawiając gotowe śniadanie na stole.
-Kiedyś cię na pewno wystraszę.- burknął chłopak
-Ta.... życzę powodzenia.- uśmiechnęła się zadziornie.
-Lucy-nee dziś znowu idziesz tam?.- spytał chłopak.
-Nie ma opcji bym nie szła. Ale tym razem nie zamierzam używać magii snu.- powiedziała w myślach
nagle na dół zeszła cała rodzina na śniadanie. dosiadając się do nich młody czerwonowłosy chłopak.
-Lucy mamy nadzieję że dzisiaj nie będzie to samo co ostatnio.- Spytali się gospodarze domu.
-Oczywiście że nie dzisiaj będzie wszystko gotowe na przybycie gości.- Po śniadaniu blondynka zaczęła sprzątać.
-Księżniczko czy pora na karę. Pojawiwszy się znikąd spytała kobieta w stroju pokojówki.
-Czemu się tak nagle pojawiłaś.- Powiedziała wściekła dziewczyna.
-Pomyślałam że księżniczka będzie potrzebowała pomocy.
-Nie trzeba znikaj mi stąd Virgo.- krzyknęła. Kobieta zniknęła a dziewczyna zaś westchnęła po skończonym sprzątaniu postanowiła pójść do ogrodu. Ogród był ogromny dziewczyna uwielbia zbierać kwiaty do wazonu na wieczorne kolacje rodzinę ale dzisiaj postanowiła że bukiet zrobi nieco później.
Po jakimś czasie poszła do swojego pokoju by się przebrać założyła na siebie ciemne ubranie,pelerynę i maskę.
W tym samym czasie:
W gildii jak zwykle panowały śmiechy i głośne bójki każdy miał swoje zajęcie ogólnie większość chłopaków się biła niektórzy byli na misji jeszcze inni czytali i rozmawiali o swojej przeszłej młodości (chyba wiecie o kogo mi chodzi).
Biało włosa przechadzała się z napojami do każdej osoby która była spragniona po chwili białowłosej skończył się zapas napojów.
-Mistrzu dzisiaj znowu przyjdzie zgadza się?.
-Zgadza się nie ma do tego wątpliwości.
-Zastanawia mnie jak wygląda jeszcze nigdy go nie widziałam.- Powiedziała z uśmiechem na białowłosa i poszła do magazynu niestety mistrz gildii pominął fakt że zamaskowany przybysz który ma przybyć w ten dzień jest dziewczyną (wracając do naszej bohaterki). Zamaskowana dziewczyna zaczęła iść w stronę Magnolii była wystarczająco na siłach by iść pieszo.
Po jakimś czasie dotarła do gildii.
-W końcu dotarłam.- Uśmiechając się w duchu szła dalej była już blisko gildii dobrze już słyszała jak się wszyscy bawią i biją złapała za klamkę i powoli otwierając drzwi weszła do środka nikt jej nie zauważył po za Mistrzem gildii gdy tak szła i bez najmniejszego wysiłku unikała każdego przedmiotu który mógł ją zaraz trafić nagle w jej stronę nadleciał stół ta bez chwili namysłu użyła mocy i rozwaliła stół.
Wszyscy ją po tym wyczynie zauważyli ta zbytnio się tym nie przejmowała. Po chwili padały pytania takie jak:
-Kto to jest,Czy widzieliście co ta osoba zrobiła ze stołem,dlaczego się nie zatrzyma.- Zamaskowana dziewczyna podeszła do baru gdzie siedział Mistrz nagle z magazynu wyszła białowłosa dziwiąc się że nastała taka cisza.
-Mistrzu co się stało?.- Spytała zaskoczona białowłosa. po chwili spojrzała na owo przybyłą zamaskowaną postać.
-No proszę kogo my tu mamy Kopę lat nasza zamaskowana dziewczyno.- Niebieskooka poznała ten głos od razu.
-Laxus ty poznajesz tą osobę.
-No pewnie w końcu to nasza członkini Gildii nie poznajecie ją no pewnie że nie w końcu niby jak.-Już nie zamierzasz używać magii snu.- pytając zadziornie Dreyar spoglądał na nią z góry ta zaś miała już mu odpowiedzieć.
-Dosyć tego Laxus!.- Powiedział staruszek wyprzedzając dziewczynę.
-Dziękuje Mistrzu.- powiedziała cicho by nikt poza staruszkiem nie słyszał białowłosa przyglądając się temu wszystkiemu ocknęła się i podała napój i jadło owo przybyłej zamaskowanej dziewczynie.
-Więc jesteś magiem klasy S.- spytała białowłosa wszyscy patrzyli się na reakcje zamaskowanej dziewczyny dziewczyna potaknęła napawając się smakiem na te reakcje wszyscy byli zdziwieni
-a jak ci na Imię?.- spytała ciekawa Strauss nim się doczekała odpowiedzi. nagle podszedł do niej różowo włosy chłopak uderzając ręką o blat.
-Walcz ze mną.- dziewczyna zobaczyła w chłopaku wielką determinację widząc to tylko prychnęła i zignorowała chłopaka.
-Nie ignoruj mnie!.- powiedział zezłoszczony osobnik przy tym zachowując się jak dziecko ciemnowłosy widząc to jak napalony chłopak tak się zachowuje zaczął się śmiać nie zważywszy na fakty że chłopak był pod jarany dostał krzesłem w twarz.
-Chcesz się bić.
-Z tobą zawsze.
-Walka.- powiedział niebiesko latający osobnik zamaskowana dziewczyna spojrzała tylko na nim kontem oka i zaczęła kiwać głową białowłosej zaczęły błyszczeć oczy spoglądając na nią. dziewczyna lekko się odsunęła widzą jej oczy.
-Co z nią.- powiedziała sobie w myślach
-No to jak masz na imię.- spytała ponownie biało włosa.
-Lu.- Strauss się uśmiechnęła do dziewczyny gdy dziewczyny piła napój wpadł na nią jeden z tych napaleńców nikt inny tylko ciemnowłosy który już nie miał na sobie gaci (innymi słowy był nago)
-Aaaahhh!.- Moje gacie
Dragneel zaczął się uśmiechać kręcąc Fullubaster'a gaciami zamaskowana dziewczyna się wkurzyła że ktoś jej przerwał od tak po prostu posiłek wstała z siedzenia było wyraźnie widać jak nad nią wiruje mroczna aura wszyscy to zauważyli więc przerażeni się skulili tylko ci dwaj mieli opóźniony zapłon zanim się zorientowali że dziewczyna jest na maksa wkurzona wylądowali na suficie i spadli na ziemie wszyscy byli zszokowani tym że zamaskowana dziewczyna której nie poznawali przerwała bitwę rywali dokonała takiego właśnie tego czynu z dwoma napaleńcami którzy zawsze wszczynali bójkę.
-Koniec!.- krzyknął niebieski kot podlatując do Dragneel'a.
-Natsu nic ci nie jest?.- spytał.
-P-przegrałem.- powiedział ledwo żywy Dragneel. po chwili wstał Fullubaster masując sobie głowę.
-S-silna jest zupełnie jak Erza lub gorzej.- powiedział skołowany Fullubaster zerkając na zamaskowaną dziewczynę ta zaś tylko posłała mu ostrzegające spojrzenie ciemnooki podskoczył w górę ze strachu.
-Upaaaa!.
Kilka minut później:
Zaczęły bić dzwony wszyscy słysząc dzwony zaczęli skakać ze szczęścia dziewczynę to szokowała zadawała sobie różne pytania.
-Gildarts się pojawił w magnolii. Poznała ten głos.
-Mistrzu poważnie.- rzekła do niego ten tylko potaknął dziewczyna była szczęśliwa że go zobaczy od tak długiego czasu nie udało się jej na niego trafić po jakimś czasie budynki zaczęły się przesuwać dziewczyna wiedziała dlaczego budynki się przesuwają ponieważ znała jego magię nie raz z nim trenowała wszyscy skakali z radości dziewczyna podeszła do wejścia zwrócił na nią uwagę tylko Dragnnel.
-Pewnie znasz Gildarts'a skoro jesteś w tej gildzie od jakiegoś czasu.
dziewczyna potaknęła ta już zauważyła jak idzie brązowowłosy mężczyzna gdy brązowowłosy mężczyzna wszedł do gildii zamaskowana dziewczyna siedziała przy wejściu od razu przywitała go białowłosa dziewczyna.
-Gildarts walcz ze mną!.- krzyknął różowo włosy z tłumu zamaskowana dziewczyna chciała go powstrzymać lecz podbiegający do niego chłopak miał już zadać cios niestety wylądował na suficie od ciosu Clive'a.
-Czemu mnie to nie dziwi.- powiedziała sama do siebie siedząc przy barze Clive. zaczął powoli podchodzić do baru by porozmawiać z Mistrzem gdy tak rozmawiał z mistrzem podeszła do niego zamaskowana dziewczyna.
-Gildarts zmierz się ze mną.- powiedziała zdeterminowana dziewczyna wszyscy byli w szoku
-Gildrats i zamaskowana dziewczyna będą się pojedynkować.- rzekli wszyscy pod wrażeniem. Clive uśmiechał się tak jakby dobrze wiedział o co chodzi brązowo włosy poszedł nad jezioro gdzie zazwyczaj pojedynkował się z małym Dragneelem
-Gildarts!.- wołała tak nie ubłagalnie ze łzami w oczach jej ręka próbowała dosięgnąć mężczyzny.
---------------------------------------------------------------------------------------
Nagle dziewczyna obudziła się ze łzami w oczach.
-To tylko koszmar.- Powiedziała do siebie dziewczyna sapiąc po jakimś czasie podeszła do lustra
-Racja dziś jest rocznica ich śmierci i mojego spotkania z nim.- Spoglądała na swoją rękę na której widniał znak Fairy Tail
-Minęło już 12 lat a nigdy nie udało mi się z nim spotkać.- odparła biorąc z szafy swoją odzież gdy była już gotowa zeszła na dół by przygotować śniadanie dla całej rodziny.
-Dalej zamierzasz się tak skradać.... Alex.- chłopakowi zrzedła mina
-Ale skąd wiedziałaś że to ja.
-To proste za głośno dyszysz.- dodała blondynka stawiając gotowe śniadanie na stole.
-Kiedyś cię na pewno wystraszę.- burknął chłopak
-Ta.... życzę powodzenia.- uśmiechnęła się zadziornie.
-Lucy-nee dziś znowu idziesz tam?.- spytał chłopak.
-Nie ma opcji bym nie szła. Ale tym razem nie zamierzam używać magii snu.- powiedziała w myślach
nagle na dół zeszła cała rodzina na śniadanie. dosiadając się do nich młody czerwonowłosy chłopak.
-Lucy mamy nadzieję że dzisiaj nie będzie to samo co ostatnio.- Spytali się gospodarze domu.
-Oczywiście że nie dzisiaj będzie wszystko gotowe na przybycie gości.- Po śniadaniu blondynka zaczęła sprzątać.
-Księżniczko czy pora na karę. Pojawiwszy się znikąd spytała kobieta w stroju pokojówki.
-Czemu się tak nagle pojawiłaś.- Powiedziała wściekła dziewczyna.
-Pomyślałam że księżniczka będzie potrzebowała pomocy.
-Nie trzeba znikaj mi stąd Virgo.- krzyknęła. Kobieta zniknęła a dziewczyna zaś westchnęła po skończonym sprzątaniu postanowiła pójść do ogrodu. Ogród był ogromny dziewczyna uwielbia zbierać kwiaty do wazonu na wieczorne kolacje rodzinę ale dzisiaj postanowiła że bukiet zrobi nieco później.
Po jakimś czasie poszła do swojego pokoju by się przebrać założyła na siebie ciemne ubranie,pelerynę i maskę.
W tym samym czasie:
W gildii jak zwykle panowały śmiechy i głośne bójki każdy miał swoje zajęcie ogólnie większość chłopaków się biła niektórzy byli na misji jeszcze inni czytali i rozmawiali o swojej przeszłej młodości (chyba wiecie o kogo mi chodzi).
Biało włosa przechadzała się z napojami do każdej osoby która była spragniona po chwili białowłosej skończył się zapas napojów.
-Mistrzu dzisiaj znowu przyjdzie zgadza się?.
-Zgadza się nie ma do tego wątpliwości.
-Zastanawia mnie jak wygląda jeszcze nigdy go nie widziałam.- Powiedziała z uśmiechem na białowłosa i poszła do magazynu niestety mistrz gildii pominął fakt że zamaskowany przybysz który ma przybyć w ten dzień jest dziewczyną (wracając do naszej bohaterki). Zamaskowana dziewczyna zaczęła iść w stronę Magnolii była wystarczająco na siłach by iść pieszo.
Po jakimś czasie dotarła do gildii.
-W końcu dotarłam.- Uśmiechając się w duchu szła dalej była już blisko gildii dobrze już słyszała jak się wszyscy bawią i biją złapała za klamkę i powoli otwierając drzwi weszła do środka nikt jej nie zauważył po za Mistrzem gildii gdy tak szła i bez najmniejszego wysiłku unikała każdego przedmiotu który mógł ją zaraz trafić nagle w jej stronę nadleciał stół ta bez chwili namysłu użyła mocy i rozwaliła stół.
Wszyscy ją po tym wyczynie zauważyli ta zbytnio się tym nie przejmowała. Po chwili padały pytania takie jak:
-Kto to jest,Czy widzieliście co ta osoba zrobiła ze stołem,dlaczego się nie zatrzyma.- Zamaskowana dziewczyna podeszła do baru gdzie siedział Mistrz nagle z magazynu wyszła białowłosa dziwiąc się że nastała taka cisza.
-Mistrzu co się stało?.- Spytała zaskoczona białowłosa. po chwili spojrzała na owo przybyłą zamaskowaną postać.
-No proszę kogo my tu mamy Kopę lat nasza zamaskowana dziewczyno.- Niebieskooka poznała ten głos od razu.
-Laxus ty poznajesz tą osobę.
-No pewnie w końcu to nasza członkini Gildii nie poznajecie ją no pewnie że nie w końcu niby jak.-Już nie zamierzasz używać magii snu.- pytając zadziornie Dreyar spoglądał na nią z góry ta zaś miała już mu odpowiedzieć.
-Dosyć tego Laxus!.- Powiedział staruszek wyprzedzając dziewczynę.
-Dziękuje Mistrzu.- powiedziała cicho by nikt poza staruszkiem nie słyszał białowłosa przyglądając się temu wszystkiemu ocknęła się i podała napój i jadło owo przybyłej zamaskowanej dziewczynie.
-Więc jesteś magiem klasy S.- spytała białowłosa wszyscy patrzyli się na reakcje zamaskowanej dziewczyny dziewczyna potaknęła napawając się smakiem na te reakcje wszyscy byli zdziwieni
-a jak ci na Imię?.- spytała ciekawa Strauss nim się doczekała odpowiedzi. nagle podszedł do niej różowo włosy chłopak uderzając ręką o blat.
-Walcz ze mną.- dziewczyna zobaczyła w chłopaku wielką determinację widząc to tylko prychnęła i zignorowała chłopaka.
-Nie ignoruj mnie!.- powiedział zezłoszczony osobnik przy tym zachowując się jak dziecko ciemnowłosy widząc to jak napalony chłopak tak się zachowuje zaczął się śmiać nie zważywszy na fakty że chłopak był pod jarany dostał krzesłem w twarz.
-Chcesz się bić.
-Z tobą zawsze.
-Walka.- powiedział niebiesko latający osobnik zamaskowana dziewczyna spojrzała tylko na nim kontem oka i zaczęła kiwać głową białowłosej zaczęły błyszczeć oczy spoglądając na nią. dziewczyna lekko się odsunęła widzą jej oczy.
-Co z nią.- powiedziała sobie w myślach
-No to jak masz na imię.- spytała ponownie biało włosa.
-Lu.- Strauss się uśmiechnęła do dziewczyny gdy dziewczyny piła napój wpadł na nią jeden z tych napaleńców nikt inny tylko ciemnowłosy który już nie miał na sobie gaci (innymi słowy był nago)
-Aaaahhh!.- Moje gacie
Dragneel zaczął się uśmiechać kręcąc Fullubaster'a gaciami zamaskowana dziewczyna się wkurzyła że ktoś jej przerwał od tak po prostu posiłek wstała z siedzenia było wyraźnie widać jak nad nią wiruje mroczna aura wszyscy to zauważyli więc przerażeni się skulili tylko ci dwaj mieli opóźniony zapłon zanim się zorientowali że dziewczyna jest na maksa wkurzona wylądowali na suficie i spadli na ziemie wszyscy byli zszokowani tym że zamaskowana dziewczyna której nie poznawali przerwała bitwę rywali dokonała takiego właśnie tego czynu z dwoma napaleńcami którzy zawsze wszczynali bójkę.
-Koniec!.- krzyknął niebieski kot podlatując do Dragneel'a.
-Natsu nic ci nie jest?.- spytał.
-P-przegrałem.- powiedział ledwo żywy Dragneel. po chwili wstał Fullubaster masując sobie głowę.
-S-silna jest zupełnie jak Erza lub gorzej.- powiedział skołowany Fullubaster zerkając na zamaskowaną dziewczynę ta zaś tylko posłała mu ostrzegające spojrzenie ciemnooki podskoczył w górę ze strachu.
-Upaaaa!.
Kilka minut później:
Zaczęły bić dzwony wszyscy słysząc dzwony zaczęli skakać ze szczęścia dziewczynę to szokowała zadawała sobie różne pytania.
-Gildarts się pojawił w magnolii. Poznała ten głos.
-Mistrzu poważnie.- rzekła do niego ten tylko potaknął dziewczyna była szczęśliwa że go zobaczy od tak długiego czasu nie udało się jej na niego trafić po jakimś czasie budynki zaczęły się przesuwać dziewczyna wiedziała dlaczego budynki się przesuwają ponieważ znała jego magię nie raz z nim trenowała wszyscy skakali z radości dziewczyna podeszła do wejścia zwrócił na nią uwagę tylko Dragnnel.
-Pewnie znasz Gildarts'a skoro jesteś w tej gildzie od jakiegoś czasu.
dziewczyna potaknęła ta już zauważyła jak idzie brązowowłosy mężczyzna gdy brązowowłosy mężczyzna wszedł do gildii zamaskowana dziewczyna siedziała przy wejściu od razu przywitała go białowłosa dziewczyna.
-Gildarts walcz ze mną!.- krzyknął różowo włosy z tłumu zamaskowana dziewczyna chciała go powstrzymać lecz podbiegający do niego chłopak miał już zadać cios niestety wylądował na suficie od ciosu Clive'a.
-Czemu mnie to nie dziwi.- powiedziała sama do siebie siedząc przy barze Clive. zaczął powoli podchodzić do baru by porozmawiać z Mistrzem gdy tak rozmawiał z mistrzem podeszła do niego zamaskowana dziewczyna.
-Gildarts zmierz się ze mną.- powiedziała zdeterminowana dziewczyna wszyscy byli w szoku
-Gildrats i zamaskowana dziewczyna będą się pojedynkować.- rzekli wszyscy pod wrażeniem. Clive uśmiechał się tak jakby dobrze wiedział o co chodzi brązowo włosy poszedł nad jezioro gdzie zazwyczaj pojedynkował się z małym Dragneelem
Rozdział 1 Strata,Nadzieja,Porzucenie
Tego wspaniałego dnia pogoda była niesamowicie bardzo piękna ptaszki ćwierkały a z oddali było już widać karocę zaś tej karocy znajdowała się bardzo bogata rodzina gdy nagle ptaki przestały śpiewać i nadeszła niespodziewana burza dziewczynka w strachu przytuliła się do swojej rodzicielki
-Mamusiu boje się powiedziała. W oczach dziewczynki widać był wyraźny strach młoda kobieta zerknęła na swoją pociechę i dodała
-Nic się nie bój skarbie.- Nagle woźnica stracił kontrolę na zwierzęciem
-Stój.- Powiedział woźnica niestety zwierze było tak przestraszone że dalej biegło kobietę to zaniepokoiło
-Czemu tak szybko jedziemy!.- krzyknął zaniepokojony młody męźczyzna
-Nie mogę uspokoić konia.- rzekł lekko zdenerwowany woźnica nagle błyskawica uszkodziła kawałek gruntu i karoca wpadła w przepaść słychać było tylko krzyki ale po chwili krzyki ucichły a z karoty zostały resztki obok resztek karoty był ciała woźnicy,młodej kobiety,młodego mężczyzny i małej dziewczynki minęło kilka minut gdy przebudziła się mała dziewczyna:
-Mamusiu. - rzekła przerażona dziewczynka na ciele swojej rodzicielki
-Mamusiu. - rzekła już ze łzami w oczach
-powiedź coś Mamusiu proszę odezwij się do mnie. - zaczęła płakać mówiąc,te słowa dziewczynka podbiegła do młodego mężczyzny krzycząc:
-Tatusiu,Mamusia jest ranna potrzebuje pomocy. Lecz mężczyzna nic nie odpowiedział leżąc ranny w głowę dziewczynka zaczęła szturchać młodego mężczyznę lecz nic nie pomagało.
-Mamusiu Tatusiu proszę was odpowiedzcie mi. - krzyknęła nagłos mała dziewczynka nie wiedziała co ma robić więc cichutko popłakując usiadła na stercie kamieni i czekała po jakimiś czasie usłyszała dziwne szmery dziewczynka o czekoladowych oczach otarła łzy i zaczęła bacznie się przesłuchiwać po chwili zauważyła w ciemności czerwone oczy.
-Przepraszam kim jesteście? przyszliście mi pomóc?. - Blond włosa zbliżyła się niepewnie ale jedynie co usłyszała to tylko groźne warczenie dziewczynkę ogarnął mocny strach i zaczęła cofać się kilka kroków po chwili z ciemności wyłoniło się stado dzikich wilków przygotowane do gonitwy na dziewczynkę
dziewczynka zaczęła uciekać ale stado głodnych wilków zaczęło ją gonić nagle dziewczynka upadła na ziemie po chwili wstała i zaczęła rzucać kamykami w stado
-Zostawcie mnie. - powiedziała przerażona gdy nie miała już nic pod ręką by odgonić stada zamknęła oczy i czekając na ból ugryzienia którego się nie doczekała usłyszała jak stado wilków piszczy otworzyła oczy i zobaczyła mężczyznę w pelerynie o brązowych włosach i czarnych oczach dziewczynka była pod wrażeniem tego czynu mimo to że mężczyzna nie wyglądał dość przyjaźnie:
-Co taka mała dziewczynka jak ty robi w takim niebezpiecznym kanionie.- spytał nieznajomy jej mężczyzna
-No bo bo.- ja jej oczy zaczęły wypełniać się łzami brązowowłosy mężczyzna zobaczył jak w oczach dziewczynki wypełniają się łzy
-T-tylko nie płacz. - zaczął zakłopotany
-P-Pomożesz moim rodzicom.- spytała niepewnie mężczyzna spojrzał na parę która leżała obok siebie podszedł do nich badając im puls
-Przykro mi nic się już nie da zrobić. - zerknął na dziewczynkę gdy tak przyglądał się dziewczynce zobaczył jak wytwarza magiczny krąg mężczyzna postanowił że nie zostawi tą małą zagubioną owieczkę
-Jak ci na imię?.- klęknął na jedno kolano przed dziewczynką
dziewczynka trzymając swoje małe rączki jednocześnie popłakując
-L-lucy. - Odpowiedziała
-W porządku Lucy .Ja jestem Gildarts zabiorę cię stąd w bezpieczne miejsce.- uśmiechnął się do dziewczynki
mała blondynka spojrzała na uśmiechniętego mężczyznę nie wiedząc co zrobić więc ruszyła za czarnookim gdy szli w ciszy tę ciszę postanowił przerwać Clive.
-Więc Lucy słyszałaś kiedyś o magach.
-Nie odpowiedziała krótko. - Clive był zdziwiony odpowiedzią
-Więc może powiesz mi kim jest mag.- spytała z ciekawością dziewczynka. Brązowowłosy Clive zaczął jej opowiadać kim jest mag i czym ogólnie się zajmuje opowiedział jej również o gildzie gdzie wszyscy magowie się zbierają i grupują dziewczynce najwyraźniej to zaimponowało ponieważ było widać to w jej oczach.
-Gildratsie czy ty też jesteś magiem?.- spytała
-Jasne.- odpowiedział z uśmiechem na twarzy
-I ty również.- Dodał dziewczynka nie dowierzała w słowa Clive
-Naprawdę a skąd to wiesz?.
-Po 1. widziałem jak formowałaś krąg magiczny. A po 2.każdy mag wyczuje magiczną moc w twoim przypadku masz silną moc magiczną twoi rodzice byli magami.- spytał Clive
-N-Nie mam pojęcia.- powiedziała niepewnie dziewczynka i posmutniała Clive'owi zrobiło się trochę głupio nie powinien wspominać dziewczynce o rodzicach
-Wiesz mogę cię trenować byś opanowała swoją magiczną moc.- Dodał Cllive.
-Naprawdę?.- Na młodej twarzy przyszłego maga pojawił się zachwyt.
-Oczywiście i na pewno będziesz zachwycona dołączając do gildii Fairy tail.- Uśmiechnął się Clive.
Kilka miesięcy później mała Heartfilia stała się najmłodszą członkinią Gildii trenując razem z Gildratsem poznała swoją magię i opanowała swoją moc a chodząc z nim na misje między nimi powstała bardzo silna więź Mistrz zlecił Gildratsowi specjalne zadanie tylko dla niego więc nie mógł zabrać małej Heartfilii
tego dnia blond włosa poznała małą ciemnowłosą dziewczynkę
blondynka postanowiła się przywitać
-Cześć jestem Lucy.- Uśmiechnęła się
-Miło mi Lucy jestem Cana Cana Alberona.- Przedstawiając się odwzajemniła jej uśmiech.
I zaczęły sobie rozmawiać dowiadując się o sobie coraz to więcej nagle mała blond włosa zauważyła że Clive gdzieś wychodzi.
-Gildarts idziesz na misje pójdę z tobą.- Powiedziała stanowczo Clive nie wiedział czy powiedzieć dziewczynce prawdę czy raczej nie ale po chwili Clive wziął ze sobą dziewczynkę.
Kilka godzin później mała Heartfilia spała w pociągu ponieważ byli już na miejscu Clive postanowił ją wziąć na ręce i zanieść do miejsca gdzie zajmą się dziewczynką po jakimś czasie Clive dotarł na miejsce z dziewczynką która spała po jakimś czasie dziewczynka przebudziła się w nieznanym jej pokoju blondynka jak oparzona zbiegła ze schodów i zauważyła jak Clive się oddala już miała za nim pobiedź gdy zatrzymała ją para nie znanych jej osób dziewczynka zaczęła wołać.
-Gildarts!.- wołała tak nie ubłagalnie ze łzami w oczach jej ręka próbowała dosięgnąć mężczyzny.
-Mamusiu boje się powiedziała. W oczach dziewczynki widać był wyraźny strach młoda kobieta zerknęła na swoją pociechę i dodała
-Nic się nie bój skarbie.- Nagle woźnica stracił kontrolę na zwierzęciem
-Stój.- Powiedział woźnica niestety zwierze było tak przestraszone że dalej biegło kobietę to zaniepokoiło
-Czemu tak szybko jedziemy!.- krzyknął zaniepokojony młody męźczyzna
-Nie mogę uspokoić konia.- rzekł lekko zdenerwowany woźnica nagle błyskawica uszkodziła kawałek gruntu i karoca wpadła w przepaść słychać było tylko krzyki ale po chwili krzyki ucichły a z karoty zostały resztki obok resztek karoty był ciała woźnicy,młodej kobiety,młodego mężczyzny i małej dziewczynki minęło kilka minut gdy przebudziła się mała dziewczyna:
-Mamusiu. - rzekła przerażona dziewczynka na ciele swojej rodzicielki
-Mamusiu. - rzekła już ze łzami w oczach
-powiedź coś Mamusiu proszę odezwij się do mnie. - zaczęła płakać mówiąc,te słowa dziewczynka podbiegła do młodego mężczyzny krzycząc:
-Tatusiu,Mamusia jest ranna potrzebuje pomocy. Lecz mężczyzna nic nie odpowiedział leżąc ranny w głowę dziewczynka zaczęła szturchać młodego mężczyznę lecz nic nie pomagało.
-Mamusiu Tatusiu proszę was odpowiedzcie mi. - krzyknęła nagłos mała dziewczynka nie wiedziała co ma robić więc cichutko popłakując usiadła na stercie kamieni i czekała po jakimiś czasie usłyszała dziwne szmery dziewczynka o czekoladowych oczach otarła łzy i zaczęła bacznie się przesłuchiwać po chwili zauważyła w ciemności czerwone oczy.
-Przepraszam kim jesteście? przyszliście mi pomóc?. - Blond włosa zbliżyła się niepewnie ale jedynie co usłyszała to tylko groźne warczenie dziewczynkę ogarnął mocny strach i zaczęła cofać się kilka kroków po chwili z ciemności wyłoniło się stado dzikich wilków przygotowane do gonitwy na dziewczynkę
dziewczynka zaczęła uciekać ale stado głodnych wilków zaczęło ją gonić nagle dziewczynka upadła na ziemie po chwili wstała i zaczęła rzucać kamykami w stado
-Zostawcie mnie. - powiedziała przerażona gdy nie miała już nic pod ręką by odgonić stada zamknęła oczy i czekając na ból ugryzienia którego się nie doczekała usłyszała jak stado wilków piszczy otworzyła oczy i zobaczyła mężczyznę w pelerynie o brązowych włosach i czarnych oczach dziewczynka była pod wrażeniem tego czynu mimo to że mężczyzna nie wyglądał dość przyjaźnie:
-Co taka mała dziewczynka jak ty robi w takim niebezpiecznym kanionie.- spytał nieznajomy jej mężczyzna
-No bo bo.- ja jej oczy zaczęły wypełniać się łzami brązowowłosy mężczyzna zobaczył jak w oczach dziewczynki wypełniają się łzy
-T-tylko nie płacz. - zaczął zakłopotany
-P-Pomożesz moim rodzicom.- spytała niepewnie mężczyzna spojrzał na parę która leżała obok siebie podszedł do nich badając im puls
-Przykro mi nic się już nie da zrobić. - zerknął na dziewczynkę gdy tak przyglądał się dziewczynce zobaczył jak wytwarza magiczny krąg mężczyzna postanowił że nie zostawi tą małą zagubioną owieczkę
-Jak ci na imię?.- klęknął na jedno kolano przed dziewczynką
dziewczynka trzymając swoje małe rączki jednocześnie popłakując
-L-lucy. - Odpowiedziała
-W porządku Lucy .Ja jestem Gildarts zabiorę cię stąd w bezpieczne miejsce.- uśmiechnął się do dziewczynki
mała blondynka spojrzała na uśmiechniętego mężczyznę nie wiedząc co zrobić więc ruszyła za czarnookim gdy szli w ciszy tę ciszę postanowił przerwać Clive.
-Więc Lucy słyszałaś kiedyś o magach.
-Nie odpowiedziała krótko. - Clive był zdziwiony odpowiedzią
-Więc może powiesz mi kim jest mag.- spytała z ciekawością dziewczynka. Brązowowłosy Clive zaczął jej opowiadać kim jest mag i czym ogólnie się zajmuje opowiedział jej również o gildzie gdzie wszyscy magowie się zbierają i grupują dziewczynce najwyraźniej to zaimponowało ponieważ było widać to w jej oczach.
-Gildratsie czy ty też jesteś magiem?.- spytała
-Jasne.- odpowiedział z uśmiechem na twarzy
-I ty również.- Dodał dziewczynka nie dowierzała w słowa Clive
-Naprawdę a skąd to wiesz?.
-Po 1. widziałem jak formowałaś krąg magiczny. A po 2.każdy mag wyczuje magiczną moc w twoim przypadku masz silną moc magiczną twoi rodzice byli magami.- spytał Clive
-N-Nie mam pojęcia.- powiedziała niepewnie dziewczynka i posmutniała Clive'owi zrobiło się trochę głupio nie powinien wspominać dziewczynce o rodzicach
-Wiesz mogę cię trenować byś opanowała swoją magiczną moc.- Dodał Cllive.
-Naprawdę?.- Na młodej twarzy przyszłego maga pojawił się zachwyt.
-Oczywiście i na pewno będziesz zachwycona dołączając do gildii Fairy tail.- Uśmiechnął się Clive.
Kilka miesięcy później mała Heartfilia stała się najmłodszą członkinią Gildii trenując razem z Gildratsem poznała swoją magię i opanowała swoją moc a chodząc z nim na misje między nimi powstała bardzo silna więź Mistrz zlecił Gildratsowi specjalne zadanie tylko dla niego więc nie mógł zabrać małej Heartfilii
tego dnia blond włosa poznała małą ciemnowłosą dziewczynkę
blondynka postanowiła się przywitać
-Cześć jestem Lucy.- Uśmiechnęła się
-Miło mi Lucy jestem Cana Cana Alberona.- Przedstawiając się odwzajemniła jej uśmiech.
I zaczęły sobie rozmawiać dowiadując się o sobie coraz to więcej nagle mała blond włosa zauważyła że Clive gdzieś wychodzi.
-Gildarts idziesz na misje pójdę z tobą.- Powiedziała stanowczo Clive nie wiedział czy powiedzieć dziewczynce prawdę czy raczej nie ale po chwili Clive wziął ze sobą dziewczynkę.
Kilka godzin później mała Heartfilia spała w pociągu ponieważ byli już na miejscu Clive postanowił ją wziąć na ręce i zanieść do miejsca gdzie zajmą się dziewczynką po jakimś czasie Clive dotarł na miejsce z dziewczynką która spała po jakimś czasie dziewczynka przebudziła się w nieznanym jej pokoju blondynka jak oparzona zbiegła ze schodów i zauważyła jak Clive się oddala już miała za nim pobiedź gdy zatrzymała ją para nie znanych jej osób dziewczynka zaczęła wołać.
-Gildarts!.- wołała tak nie ubłagalnie ze łzami w oczach jej ręka próbowała dosięgnąć mężczyzny.
News
News
1. Nowe opowiadania kończę te szkolne i zaczynam bardziej entuzjastycznie2. Opowiadania nie obrazkowe
3. Zaczynając od teraz
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













