-Natsu.- powiedziała cicho i zamknęła powieki.
-Trzymaj się.- rzucił różowo włosy. trzymając dziewczynę na swoich rękach szybko szedł by otrzymać pomoc.
---------------------------------------------------------------------------------------
Gdy Smoczy zabójca dotarł ,w końcu z dziewczyną na rękach do posiadłości.
-Natsu!.- wrzasnęła Scarlet.
-E-erza.- wzdrygnął Dragneel.
-Nie uciekniesz tym razem!.- biegnąc do niego wściekła Scarlet rzuciła ,w smoczego zabójce czymś co miała właśnie pod ręką.(może Gray'em hehehe xD ,no nie żartuje za ciężki uznajmy że małym kamykiem).
-No nieźle sobie naskrobałeś płomyczku.- dogryzł mu Fullubaster.spoglądając na rywala.
-Przecież to ta dziewczyna z Gildii.- dodał Ciemnowłosy. Szkarłatnowłosa spojrzała na dziewczynę w masce i ciemnym ubraniu.
-To nieznany do tej pory mag klasy S?.- spytała Scarlet.
-Ta ostatnio odwiedziła gildię.- odpowiedział Fullubaster.
-To w takim razie co ona tu robi?.-rzuciła szkarłatnowłosa zwracając się niniejszy do smoczego zabójcy.
-To nie czas na pytania musimy jej jakoś pomóc.- powiedział stanowczo Dragneel.nagle słysząca te szepty podeszła do nich Akachi.
-Nadal szukacie Lucy? przeci....- nie dokończając zdania jej źrenice zrobiły się większe.
-Chciałaś coś powiedzieć.- rzucił Fullubaster.spoglądając na dziewczynę ,która stała jak zastygnięta.po chwili Akachi podeszła do zamaskowanej dziewczyny która była na rękach Smoczego zabójcy.
-Znasz ją.?- rzuciła Scarlet. Akachi nic nie mówiąc spuściła głowę.
-Musimy ją jak najszybciej zanieść do specjalisty jest ranna.- dodała Scarlet.
-Czekajcie nie możecie jej zabrać.- rzuciła Akachi.
-Dlaczego nie.-spytał Dragneel.
-Nie mogę wam powiedzieć.- dodała smutno Akachi.
-Niestety nie mamy innego wyjścia jej ranami musi zająć się specjalista.- rzucił lekko poirytowany Fullubaster.
-Ruszamy.- rzekła Scarlet.
-Aye.- odpowiedzieli chórem chłopacy.
-Co ja powiem Panu Isame!.- krzyknęła do magów. nagle magowie się zatrzymali.
-Isame.?!- rzucili chórem.
-Jaki związek ma nasz tajemniczy członkiem z Isame?. rzuciła Scarlet.
-W porządku skoro tak to już się potoczyło nie ma innego wyjścia jak wam powiedzieć.- rzuciła Akachi.
Akachi zaczęła opowiadać wszystko magom. po wyrazie twarzy magów widać było że naprawdę są w szoku.
-Pozwólcie mi z wami iść nie mogę jej od tak samej zostawić.- rzuciła Akachi. wszyscy mieli wątpliwości co do tego ale nie było czasu się zastanawiać w końcu musieli jak najszybciej dotrzeć z ranną dziewczyną do specjalisty.
Kilka godzin później:
Już pod wieczór dziewczyna otworzyła powoli powieki i pierwszą osobę którą zauważyła był nie kto inny jak Smoczy zabójca.
-Yo,jak się czujesz?.-rzucił Dragneel z uśmiechem na twarzy.dziewczyna nic nie odpowiadając odwróciła głowę w drugą stronę. różowo włosy zobaczył jak dziewczyna się dąsa.
-Nie mogłaś wcześniejszej pokazać swojej twarzy Luigi?.- rzucił Dragneel w stronę dziewczyny. blondynka odwracając się w stronę Smoczego zabójcy szybko wstała ,ale to był błąd ponieważ rana ,się jeszcze nie zagoiła blondynka syknęła z bólu.
-Nie powinnaś jeszcze wstawać,po za tym że mocno oberwałaś.- dodał Dragneel.
-Ktoś ci kiedyś mówił że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.- rzuciła blondynka.
-Tobie to nie zagraża.- rzucił pokazując swoje uzębienie.Blondynka spojrzała na niego obojętnie.
-Dlaczego zdjąłeś moją maskę.-rzekła stanowczo brązowooka.
-Wiesz że ściągając moją maskę naraziłeś nie tylko siebie ale całą Gildie.- dodała Heartfilia
-Coś się domyśliłem.-rzucił Dragneel. Heartfilia usłyszawszy odpowiedź Smoczego zabójcy nie mogła znieść jego nastawienia.
-Jak możesz się domyślać przecież nic o mnie nie wiesz!.- rzuciła zirytowana Heartfilia.
-Spokojnie Luigi.- powiedział Dragneel.
-Lucy!.- krzyknęła Blondynka.a w jej oczach pojawiła się groza.
-Tylko żartowałem.-rzucił zakłopotany Dragneel.nagle do pokoju weszły trzy osoby.
-Lucy!.- krzyknęła Akachi.przytulając Heartfilie.
-Tak bardzo przepraszam tak mi przykro.- dodała niebieskooka.
-Nie masz powodu by przepraszać sama się tak urządziłam.- rzekła Heartfilia.
-Jak tak na Ciebie spojrzeć to nie jesteś taka straszna jesteś dość nawet słodziutka jak kotek.- rzucił Fullubaster.Blondynka słysząc to posłała mu groźny grymas.
-G-gomenesai.- wzdrygnął Fullubaster. Scarlet widząc te metody dziewczyny lekko się uśmiała
-Jesteś naprawdę silna naprawdę jesteś świetnym magiem.- dodała Scarlet.
-Naprawdę mi miło Erza.- posyłając Scarlet uśmiech. gdy miała zamiar w stać wszyscy się na nią rzucili (ale nie dosłownie xD).
-Powinnaś jeszcze leżeć.- rzucili chórem.
-Nie martwcie się o mnie,jedynie co powinnam zrobić to poinformować Mistrza.- rzekła blondynka.
-Mistrz już wszystko wie.-odezwał się znajomy głos wchodzący do pokoju.dziewczyna spojrzała na osobę wchodzącą do pokoju.
-Gildrats ,co ty tu robisz?.- spytali wszyscy obecni.
-Przyszedłem zobaczyć ,jak się czujesz kto by pomyślał że wyrośniesz ,na piękną silną kobietę.- rzucił Clive.
-Ale nie ma ,się co dziwić zawsze byłaś silna.-dodał brązowowłosy.dziewczyna spoglądając na Clive była szczęśliwa ale jednocześnie wściekła.
-Gildrats'ie powiedź nam tylko jedno dlaczego nigdy nam nie powiedziałeś o Lucy?.- spytała ciekawa Scarlet. jednocześnie pokazując mu zdjęcie z blondynką.Blondynka widząc to zdjęcie była w szoku.
-Czy ty grzebałaś w moich rzeczach?!.- rzuciła zirytowana Heartfilia.
-Nie miałam innego wyjścia.-rzekła Scarlet.po chwili wszyscy obecni zaczęli spoglądać na Clive.
-N-no wiecie t-to znaczy się.- Clive zacząwszy się jąkać nie mógł znaleźć słów by odpowiedzieć na dane pytanie.
-Gildrats'ie nie mecz się już co było minęło.- rzekła blondynka. po chwili wszyscy obecni spojrzeli na blondynkę.
-Wiem że teraz każecie mi leżeć ale muszę wrócić do Gildii nie będę tu tak leżała bezczynie.- dodała blondynka.
-Straszny z Ciebie uparciuch.- rzuciła Akachi.
-Ale skoro już tak ma być to ci pomogę dojść do Gildii.- dodała. Heartfilia.spojrzała tylko na Akachi która zaoferowała swoją pomoc.
-Bardzo ci dziękuje Suzune.- rzuciła blondynka a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-Eh ,no to najwyraźniej nie mamy wyjścia ,może Wendy jej pomoże dojść szybciej do zdrowia.-rzekł Fullubaster.
-Gray świetny pomysł.- pochwaliła go Tytania.
-No to ruszamy.- rzekła Heartfilia.po chwili spojrzeli na blondynkę.Heartfilia. wyglądała jakby czegoś szukała.
-Szukasz czegoś?.-rzucił Dragneel.
-Ta mojej maski.- rzekła blondynka.
-Nie potrzebna ci maska by wejść do Gildii.- rzekł smoczy zabójca.
-To kwestia przyzwyczajenia.- dodała blondynka.
-No to ruszamy.- rzucił zniecierpliwiony Fullubaster. I po chili ruszyli do Gildii.
Ju w południe pojawiła ,się grupka osób. wszyscy spoglądając się na osoby przed wejściem byli cicho. idący magowie w kierunku mistrza.
-Co to za blondyna?.-rzucił ktoś z tyłu.
-Zamaskowana dziewczyna.- rzucił nagle Fullubaster.
-Coooooooooooo!.- krzyknęła cała Gildia. wszystkim poupadały szczęki z wrażenia.blondynka podeszła do Makarova.
-Mistrzu zawiodłam Cię,jako członek Gildii i mag.- na twarzy blondynki pojawiła ,się wyraźna skrucha.
-Lucy dobrze się spisałaś najważniejsze ,że nic ci nie jest głowa do góry.- rzekł staruszek.
-Następnym razem ,cię nie zawiodę.- dodała blondynka.
wszyscy przyglądający ,się tą sytuacją byli naprawdę zszokowani
-Skoro jesteś cała ,pora na imprezę.- rzucił staruszek wstając i tańcząc. (domyślacie się chyba jak Makarov tańczy ze szczęścia). Gdy impreza trwała w najlepsze. Blondynka na polu treningowym zaczęła ćwiczyć.
-Nic się nie zmieniłaś Lucy. - Blondynka przerywając ćwiczenia odwróciła się ,w stronę głosy który dobrze znała.
-Cana ,a ty jak zwykle wyluzowana.- rzuciła Blondynka wznawiając ćwiczenia.
-Czemu nie dołączysz do zabawy. - rzuciła Alberona.
-Nie mam czasu teraz muszę się stać silniejsza, dobrze wiesz ilu mam wrogów a odkąd nie mam maski nikt nie jest bezpieczny.- rzuciła stanowczo blondynka.
-Lucy powinnaś raz na jakiś czas się zabawić ,dobrze wiesz że nie jesteś sama i możesz na nas polegać.- rzekła Ciemnowłosa.
-Cana nie chce was w to wmieszać jak wam coś się stanie ja...ja.- blondynka nie mogła wydukać słów na ramieniu poczuła czyjś dotyk.
-W porządku Lucy dobrze rozumiem jak się czujesz?. - rzucił Clive.
-Gildrats.- rzekła blondynka.
-Cana ma racje na nas możesz zawsze polegać.- rzekł brązowowłosy.
-Dziękuje wam ,ale jakoś sobie poradzę.- rzuciła blondynka.
-Więc pójdziesz się zabawić.- dodała Alberona
-Może później dołączę ,idźcie się bawić na razie bez mnie.- rzekła Heartfilia. Alberona i Clive spoglądając na Heartfilie poszli ,w stronę Gildii. Blondynka nadal trenując skupiała się coraz bardziej.
po chwili poczuła ciepły dotyk ,odwracając się uderzyła napastnika.
-Iteee.... za co to było?.- rzucił Dragneel. Blondynka spojrzała na smoczego zabójce.
-Wybacz powinieneś wiedzieć że nie przerywa się w treningu.- rzekła Heartfilia.
-Nie powinnaś ćwiczyć ,jeszcze ranny ci się otworzą sama słyszałaś Wendy.- rzucił Smoczy zabójca.
-A ty co moja niańka?.- rzekła zirytowana blondynka. nie przerywając treningu.
-Wiesz że już wieczór nie powinnaś iść do domu?.- spytał Dragneel.blondynka przerwała trening.
-Cholera na śmierć zapomniałam ,wynająć sobie noclegu.- rzekła wściekła na samą siebie Heartfilia.
-Jak chcesz to możesz u mnie przenocować.- zaproponował różowo włosy.
-No sama nie wiem.- rzuciła niepewnie brązowooka. chociaż nie miała zbytnio wyjścia ponieważ nie miała pieniędzy,a brak pieniędzy to brak dachu nad głową w końcu Heartfilia się zgodziła.
Po jakimś czasie:
dotarli do domu Natsu.
-Ty tu mieszkasz?.- spytała zakłopotana blondynka.
-Ta.... rozgość się.- rzucił Dragneel. gdy weszli do domku Dragneel'a. blondynka zobaczyła ogromny bajzel
-Co za syf ,już wolałabym na drzewie spać.- rzuciła cichutko blondynka.
-No to czas na spanie.- rzekł Dragneel.
-Natsuuuuu....!.- wyraźnie dało się usłyszeć te darcie a to był nikt inny jak niebieski exeed.
-Dlaczego mnie zostawiłeś samego na pastwę losu.- spytał zaryczany exeed przytulając się do Dragneel'a po chwili spojrzał na blond włosom dziewczynę.
-Natsu kto to jest?.- spytał exeed odrywając się od przyjaciela.
-A to jest Lucy nasz członek gildii wiesz to ,ta zamaskowana dziewczyna.-rzucił smoczy zabójca.
-Zostanie na noc.- dodał po chwili chłopak.
-Naprawdęęęęęę!.- krzyknął na cały głos exeed.blondynka spoglądając na tą całą akcje była nieźle wstrząśnięta
-Bez obaw z samego rana mnie tu nie będzie.-rzuciła blondynka
-Waaaaa....- krzyknęła blondynka.
-Co się stało?.- spytał zaskoczony Dragneel.
-Suzune całkiem o niej zapomniałam.- rzuciła blondynka. już miała zamiar wybiec z domu Dragneel' i Exeed'a.
-Nic się nie martw ,Suzune poszła wcześniej razem z Drużyną cienia.- rzucił Smoczy zabójca.po słowach Dragneel'a wszyscy poszli spać ale młoda Heartfilia nie mogła spać więc cichutko wstając by nie obudzić dwóch śpiących przyjaciół wyszła na zewnątrz po obserwować niebo.
-Mam nadzieje że nic ci nie jest Suzune.- rzekła w myślach blondynka.
W tym samym czasie.
Gdy blondynka błądziła gdzieś myślami. Drużyna cienia odprowadzała Akachi po chwili się rozdzielając.Akachi poszła najkrótszą drogą ,jaką mogła by trafić do swojego noclegu.
-Trochę się boję może nie powinnam iść tędy.- rzuciła trochę przerażona Akachi.
-Słuszna uwaga.- rzucił nieznany jej głos.
-Kim jesteś pokaż się!.-krzyknęła fioletowo włosa.nagle fioletowo włosa upadła na ziemie czując jak jej wszystkie mięśnie są sparaliżowane.
-Nie mogę się ruszyć co to jest?.- rzekła Akachi.
-To jest trucizna sparaliżowane mięśnie to tylko początek tej trucizny po jakiś czasie zaśniesz.- dodał nieznajomy mężczyzna.
po jakimś czasie fioletowo włosa zasnęła.
-Pierwszy etap zakończony sukcesem, drugi etap zwabić Lucy Heartfilie.- rzekł głos pełen grozy.
---------------------------------------------------------------------------------------
Tak to się na razie zakończy jutro postaram się dodać 2,3 rozdziały pożyjemy zobaczymy ,ale wiem że jestem dramatyczna i jednocześnie zua ,ale co poradzić moje weny biorą się z inspiracji do anime. ;d
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz